Komancze - wladcy poludniowych prerii
(Czesc 3: ataki na traperow, walki z teksaskimi rangersami,
i mysliwymi polujacymi na bizony)

.

W latach 1860-ych wskutek atakow Komanczow na Teksas
linia osadnictwa zostala cofnieta o 150 km na wschod.

.

General James Carleton byl szczegolnie wzburzony tym ze Komancze
po zaatakowaniu karawany handlarzy, zabili Amerykanow a puscili
wolno Meksykanow. General uwazal ze Komancze dyskryminuja
jego rodakow.
- Thomas Kavanagh "The Comanches" str. 397

.

Wielka wyprawa teksaskich rangersow przeciwko Komanczom w 1860
okazala sie fiaskiem. Bardzo to zdenerwowalo gazety w Teksasie
ktore pisaly ze jedynym "plusem" tej ekspedycji bylo to ze
podczas jej trwania rangersi zjedli dwa razy tyle wolowiny
ile sami wazyli.

.

Smierc slynnego trapera

USA odbiera Meksykowi Teksas i Nowy Meksyk.
"Bog jest tak daleko, a USA tak blisko."

Polityka Teksasu wobec Komanczow i Apaczow

Masakra delegacji Komanczow w San Antonio, 1840

Wielka wojenna wyprawa Komanczow na Teksas.
i zasadzka nad Sliwkowym Potokiem

Smierc Blawinskiego na przeleczy Martwego Czlowieka.

Seria lupiezczych wypraw Komanczow na Teksas.

.

Wladze USA i stanu Teksasu zgodzily sie na
utworzenie niewielkich rezerwatow dla Indian.
1854.

.

Komancze w walce z rangersami


Slynny obraz Fredericka Remingtona zatytulowany "Missing" (Zaginiony).

.

Walki Komanczow z bialymi mysliwymi polujacymi na bizony.

- - - - - Eksterminacja bizonow

- - - - - Bitwa Indian z mysliwymi pod Adobe Walls, 1874

- - - - - Walki z mysliwymi w latach 1875-77

.

Polscy emigranci w Teksasie.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.


Ataki Komanczow na znienawidzony Teksas w latach 1839-1869.

.

Smierc slynnego trapera.

.

Do jednego z pierwszych starc Komanczow z Teksanczykami doszlo na wiosne 1822. Stephen Austin i dwoch innych zostalo zaatakowanych przez 50 wojownikow nad rzeka Nueces. Jednak gdy Indianie dowiedzieli sie ze ich jency to nie Meksykanie puscili ich wolno. W tamtym okresie Komancze nie mieli nic przeciwko bardzo nielicznym Teksanczykom. Jednak gdy ich ilosc zaczela powoli rosnac zaczely sie klopoty.

Pierwszymi bialymi ktorzy zawitali na rowniny Teksasu byli nie osadnicy, ale podroznicy, handlarze i traperzy. O spotkaniach Komanczow z amerykanskimi handlarzami pisalem tutaj. Pierwsi traperzy pojawili sie na ziemiach Komanczow w latach 1820-ych.

Jedediah Smith Jedediah Smith (1799-1831) byl jednym z najslynniejszych traperow. Byl on takze podroznikiem i zajmowal sie handlem z Indianami. W 1831 Jedediah Smith wraz z grupa kompanow znalazl sie na ziemiach Komanczow. Jednego upalnego dnia Smith zdecydowal sie poszukac wody i juz nigdy nie wrocil. Po jakims czasie jego towarzysze zdecydowali udac sie do Santa Fe. Tam ku ich zaskoczeniu spotkali handlarza meksykanskiego, ktory oferowal kilka rzeczy ktore nalezaly do zabitego trapera. Na pytanie w jaki sposob handlarz wszedl w ich posiadanie, gadatliwy Meksykanin pochwalil sie ze nabyl je od grupy Komanczow.
Wg. indianskiej wersji owy traper natknal sie w kanionie na 4 wojownikow i zostal zabity. Wg. Dale L. Morgana, ktory napisal ksiazke o Jedediah Smith, traper spotkal kilkunastu Komanczow i wywiazala sie walka. Chociaz Jedediah Smith zostal ranny w lewe ramie to zdolal zastrzelic ze sztucera jednego z wojownikow. W momencie gdy Smith siegal po pistolety pozostali Komancze przypuscili atak i zabili go lancami. Brat trapera, Austin Smith, odkupil od meksykanskiego handlarza sztucer i pistolety trapera.

Smierc Jedediaha Smitha z rak Komanczow zniechecila na kilka lat traperow do zapuszczania sie na ziemie tego plemienia. Woleli polowac i zakladac sidla w gorach, ktore nalezaly do przyjazniej odnoszacych sie do bialych Utahow i Apaczow Jicarilla.

Traperzy W maju 1834 na ziemie Komanczow zawitala kolejna grupa traperow, tym razem z udzialem tak znanych postaci Dzikiego Zachodu jak; Kit Carson, Joe Meek, Tom Hill, Mitchell, Jonas, Manhead i trzech wojownikow Delawerow. Wszyscy byli swietnymi strzelcami, uzbrojonymi po zeby i majacymi pod dostatkiem amunicji.
Biali natkneli sie na setke Komanczow. Poniewaz na plaskiej prerii nie bylo miejsca gdzie mozna by sie ukryc, traperzy zabili muly i zza nich otworzyli ogien z dalekonosnych strzelb. Jedna z pierwszych ofiar ich ognia byl szaman ktory mial poprowadzic szarze wojownikow.
Wojownicy przeprowadzili kilka brawurowych szarz i jedna z nich o malo nie zakonczyla sie sukcesem. Niestety kilka starych karabinow ktore posiadali nie wystarczyly przeciwko traperom. Zniecheceni i ze stratami wojownicy wycofali sie. Traperzy i Delawerzy jeszcze przez dluzszy czas zostali za oslona zabitych mulow obawiajac sie zasadzki. Indianie jednak odeszli szukajac latwiejszego celu.

~

Amerykanie odbieraja Meksykowi Teksas i Nowy Meksyk.
"Bog jest tak daleko, a USA tak blisko."

.

W 1835 w Teksasie mieszkalo :
- 35.000 Amerykanow (w wiekszosci angielsko-jez. protestantow)
- 8.000 Meksykanow (w wiekszosci hiszpansko-jez. katolikow)
- 7.000 Komanczow
- 5.000 niewolnikow (murzynow)
Oprocz wyzej wymienionych grup byli takze
Apacze i inne plemiona, metysi i mulaci.

Flaga Teksasu W 1836 liczni amerykanscy osadnicy mieszkajacy w Teksasie zbuntowali sie przeciwko wladzom meksykanskim. Doszlo do walk z wojskiem. Osadnicy okazali sie strona zwycieska i oglosili powstanie niepodleglej Republiki Teksasu. Istniala ona do 1845 kiedy to USA uznala Teksas za swoj stan.

W 1846 wybuchla wojna USA z Meksykiem w wyniku ktorej ten ostatni stracil olbrzymie terytoria w tym Kalifornie i Nowy Meksyk. Od mniej wiecej tamtego czasu utarlo sie powiedzenie w Meksyku ze "Bog jest tak daleko, a USA tak blisko." Terytorium USA bardzo sie powiekszylo i siegalo od oceanu do oceanu.

Najbardziej zaludnionym z utraconych prowincji byl Nowy Meksyk gdzie mieszkalo 7.000 rodzin hiszpanskich. W Kalifornii zylo wtedy zaledwie 1.000 rodzin, a w Teksasie jeszcze mniej. Wedlug standartow amerykanskich byly to obszary prawie niezamieszkane. Amerykanie uwazali ze przy wprowadzeniu nawadniania moze zyc tam 10 razy wiecej ludzi. (John Taylor Hughes pisal w Doniphan's Expedition: "In this way the country could be made to support 10 times its present population.")

Po zajeciu Teksasu i Nowego Meksyku amerykanscy osadnicy zaczeli masowo przybywac na ziemie Indian. W latach 1850-ych ilosc mieszkancow Tekasu prawie sie potroila: z 200.000 do 600.000 !

W Teksasie zaczela sie szybko rozwijac uprawa bawelny (wzdluz wybrzeza) i hodowla bydla (na prerii). Walter Prescott Webb ocenial ze miedzy rokiem 1830 i 1850 ilosc bydla w tym stanie zwiekszyla sie az o 1500 %.

.


Bitwa o Alamo jest tak wazna dla Teksanczykow jak bitwa pod Grunwaldem dla Polakow.
Tutaj jest artykul na ten temat w jezyku polskim. A tu sa fragmenty filmow i programow
poswieconych tej bitwie.


Slynne dlugorogie bydlo (ang. longhorns) bylo skarbem Teksasu.
Krasule byly wytrzymale na zimno i goraco, i dzieki dlugim rogom nie
obawialy sie pojedynczych wilkow i kojotow. Rozlegle prerie Teksasu
byly jednym wielkim pastwiskiem na ktorym pasly sie miliony bizonow i
tysiace sztuk bydla. Ranczerzy zatrudniali kowboji do pilnowania bydla
ktore bylo takze obiektem kradziezy ze strony Komanczow, Kiowow,
Apaczow, oraz bialych i meksykanskich bandytow.


Meksykanscy bandyci (bandidos) byli utrapieniem mieszkancow Teksasu w XIX wieku.
Owi opryszkowie przekraczali graniczna rzeke Rio Grande i wjezdzali do Teksasu
zabijajac i rabujac. Najczesciej zabierali bydlo, ktore sprzedawali handlarzom
zwanym comancheros dzialajacym na wyzynie Llano Estacado w zachodnim Teksasie
lub pedzili je do Meksyku. Wladze Teksasu zorganizowaly oddzialy ochotnikow,
rangersow (ang. Texas Rangers), wlasnie do zwalczania bandidos i Indian.

~

Polityka Teksasu wobec Komanczow i Apaczow.

.

Jesli chodzi o stosunek do Indian to politycy Teksasu w owym czasie dzielili sie na dwie skrajnie przeciwstawne sobie grupy. Przyjaznej Indianom grupie przewodzil Sam Houston. Ci co nienawidzili Indian, Meksykanow i murzynow byli prowadzeni przez Mirabeau Lamara.

          Sam Houston Sam Houston (1793-1863).
          Patriota, zolnierz, walczyl w 1812 po stronie USA przeciwko Wielkiej Brytanii. Jako general pokonal wojska meksykanskie w 1836 w bitwie pod San Jacinto. Gubernator Teksasu i senator USA. Od jego nazwiska pochodzi nazwa najwiekszego obecnie miasta Teksasu, Houston. On i jego zwolennicy popierali przylaczenie Teksasu do USA.
          Sam Houston byl za pokojowymi rozmowami z Indianami i za ustanowieniem rezerwatow dla tych ktorzy sprzedali bialym swe ziemie. Sam Houston uczestniczyl w wielu spotkaniach z wodzami Indian, w tym takze wodzami Komanczow i Kiowow. Houston bardzo dobrze znal jezyk Czirokezow i mial wielu przyjaciol w tym plemieniu.

          - ~ -

          Mirabeau B. Lamar Mirabeau B. Lamar (1798–1859).
          Lamar i jego zwolennicy byli za niepodlegloscia Teksasu, niezaleznoscia nie tylko od Meksyku ale takze od USA. Lamar byl prezydentem Republiki Teksasu i byl za przesunieciem jego zachodniej granicy az do oceanu !
          Co do sprawy indianskiej Lamar byl za usunieciem Indian z Teksasu, czy to w drodze pokojowej czy sila. Nie uznawal traktowania Indian jako partnerow do rozmow, nie uznawal ich praw do ziemi, ani nie byl przeciwny ich eksterminacji. Jego pierwszym posunieciem jako prezydent Teksasu bylo wyslanie wojska przeciwko licznym Czirokezom. W bitwie zginal indianski przyjaciel Sama Houstona.
          Po zadaniu kleski Czirokezom i wyparciu ich z Teksasu, Lamar skupil sie na Komanczach i Apaczach. Te dwa plemiona okazaly sie znacznie trudniejszym przeciwnikiem niz Czirokezi.

.

W marcu 1837 Sam Houston spotkal sie z delegacja Komanczow zlozona z ok. 100 osob w nowo powstalym miasteczku o nazwie Houston. Po dlugich rozmowach obie strony zgodzily sie zawrzec pokoj. Indianie nalegali aby biali czesciej wysylali handlarzy do nich, a nawet wybudowali kilka placowek handlowych.
Komancze takze wyraznie okreslili ktore ziemie w Teksasie uwazaja za swoje. Byla to dla nich bardzo wazna sprawa. Sam Houston wyrazil zgode na wyslanie handlarzy ale unikal rozmowy o ustaleniu granicy miedzy ziemiami bialych i Indian. Byl swiadom tego ze politycy teksascy uwazali ziemie w Teksasie za nalezaca do bialych. W ich oczach Indianie nie mieli zadnego prawa do ziem w ich stanie. Z podobnymi problemami spotkali sie Apacze Lipan.

Osadnik na Dzikim Zachodzie Gdy w 1838 Sam Houston przegral wybory na prezydenta Republiki Teksasu, jego nastepca Lamar zaprzestal rozmow z Indianami. Lamar nakazal organizacje 9 kompanii ochotnikow, ktorzy wkrotce rozbili Czirokezow, Kickapoo i Szaunisow mieszkajacych w Teksasie. Gdy Indianie wycofali sie do Terytorium Indianskiego i stamtad zaczeli organizowac najazdy na Teksas, rangersi przekroczyli rzeke Czerwona i zaatakowali ich wioski.
W 1839 w szeregu potyczek niedaleko Neches ok. 500 ochotnikow teksaskich rozbilo 800 wojownikow Czirokezow. Indianie poniesli ciezkie straty, w tym kilku zabitych wodzow. Po tym zwyciestwie, zwanym przez niektorych indianskim Waterloo, caly wschodni Teksas byl wolny od Indian. Na zachodzie stanu pozostawali tylko Komancze, a na poludniu Apacze Lipan.

W 1841, tuz po dojsciu do wladzy Sam Houston rozwiazal wiekszosc kompanii rangersow i nakazal zalozenie placowek handlowych w San Antonio, Austin, i New Braunfels (obecnie Waco) w ktorych Indianie mogliby sprzedawac skory upolowanych zwierzat i kupowac towary "bladych twarzy".

W 1843 Komancze odmowili spotkania z Teksanczykami. Pozna jesienia wodz Stara Sowa powiedzial ze nie bedzie rozmow dopoki wladze Teksasu nie zgodza sie na dyskusje na temat ziemi Indian i ustalenia granicy miedzy Komanczami i Teksasem. Stara Sowa uwazal ze granica powinna przebiegac od Cross Timbers, do zbiegu rzek San Saba i Kolorado, a potem prosto na poludnie do rzeki Rio Grande. Teksanczycy ponownie unikali tego tematu.

W 1844 Sam Houston spotkal sie nad Tehuacana Creek z wieloma wodzami plemion indianskich zamieszkujacych Teksas. Najliczniej reprezentowane byly plemiona tzw. "cywilizowane" usuniete ze wschodu.

W 1845 wladze Teksasu uroczyscie podpisaly traktat z 20 plemionami, w tym z Komanczami. W spotkaniu uczestniczylo 3.000 wojownikow i ich rodziny. Jeden z wodzow Komanczow zaoferowal bialym wspolna wyprawe do Meksyku, jednak Teksanczycy odmowili.

W 1847 wladze Teksasu podpisaly traktat zwanym Butler-Lewis Treaty z Poludniowymi Komanczami (szczep Penateka), Indianami Caddo, Wichita i waco. Gubernator Hemderson posrednio uznal granice miedzy Komanczami a bialymi poprzez zatwierdzenie tzw. "strefy neutralnej" szerokosci 45 km rozdzielajacej teksaskie osady od ziem Komanczow.
Wodz Komanczow o imieniu Pia Kusa (Santa Anna) spotkal sie z samym prezydentem USA Jamesem Polkiem.

Wioska Komanczow Pierwsza polowa 1848 byla w miare spokojna, Komancze nawet pomogli firmie Butterfield znalezc najlepsza droge dla ich nowej linii dylizansow w Teksasie.

W 1849 poszukiwacze zlota zdazajacy wzdluz rzeki Canadian do Kalifornii przywlekli ospe i cholere do wiosek Komanczow. Latem tego roku odwiedzajacy Osedzowie przywlekli ospe do Kiowow. Wg. samych Kiowow zmarlo ich prawie polowa. Potega obu plemion zostala powaznie zachwiana.

~

Masakra delegacji Komanczow
w San Antonio, 1840.

.

Teksanczycy od jakiegos czasu domagali sie od Komanczow uwolnienia bialych jencow wzietych podczas wypraw na Teksas. Wodzowie Peta Nocona i Bizoni Garb jednak nie zgadzali sie na ich zwrot, uwazajac ze wiekszosc z nich zostala adoptowana do plemienia.
Z kolei inni wodzowie uwazali ze nalezy rozpoczac rozmowy z bialymi. Ich uleglosc byla spowodowana duzymi stratami spowodowanymi epidemia ospy ktora spustoszyla plemie. Bizoni Garb ostrzegl wodza Maguare ze bialym, a juz napewno Teksanczykom, nie wolno ufac.
Maguara byl innego zdania i w marcu 1840 roku delegacja 65 Wschodnich i Poludniowych Komanczow (33 mezczyzn i 32 kobiet i dzieci) pod jego wodza przybyla do San Antonio na rokowania pokojowe. W grupy bylo wielu znaczniejszych wojownikow i 12 wodzow. Komancze liczyli na to ze Teksanczycy uznaja ich ziemie i obie strony wspolnie ustala granice ich rozdzielajaca. Granice ktorej osadnicy by nie mieli prawa przekraczac. Jednak Teksanczycy skupili sie na odzyskaniu jencow.

Juz na wstepie Teksanczycy byli bardzo rozczarowani faktem ze Komancze przyprowadzili tylko jednego bialego jenca (16-letnia dziewczyne Matilde Lockhart) i kilka meksykanskich dzieci.
Biali byli zaszokowani wygladem dziewczyny. Choc wygladala na opalana to na jej ciele i twarzy byly wyraznie widoczne liczne slady bicia i tortur. Np. jej nos byl pokryty glebokimi ranami od przypalania ogniem. (Niektorzy twierdzili ze czesc jej nosa zostala calkowicie odpalona). W dodatku dziewczyna powiedziala ze byla wielokrotnie gwalcona i ze w niewoli u Komanczow jest jeszcze ponad tuzin bialych. Dodala ze Komancze planuja przyprowadzac po jednym jencu aby uzyskac wyzszy okup. Po tym co uslyszeli Teksanczycy z trudnoscia ukrywali swa zlosc.

Podczas spotkania wojownicy Komanczow siedzieli na podlodze, podczas gdy biali zajeli wszystkie krzeselka w pokoju. W pewnym momemncie Teksanczycy zapytali gdzie jest reszta jencow. Maguara odpowiedzial ze sa przetrzymywani w roznych wioskach, i dodal ze za odpowiednia ilosc kocow, amunicji i innych drobiazgow moga byc wykupieni. Na koniec jeszcze zapytal: "No i jak wam sie podoba moja odpowiedz ?" (ang: how do you like that answer ?)

Teksanczycy byli wsciekli.
Do pokoju weszli uzbrojeni biali i staneli pod scianami. Nastepnie szef delegacji Teksanczykow oswiadczyl ze wszyscy Indianie obecni w pokoju zostaja wzieci jako zakladnicy i beda przetrzymywani do czasu az Komancze zwroca wszystkich jencow. Tlumacz jednak natychmiast go ostrzegl ze jesli przetlumaczy te slowa moga byc bardzo duze klopoty z wojownikami i ze on obawia sie o swoje zycie. Teksanczycy odpowiedzieli ze niech najpierw przetlumaczy a potem moze wyjsc z pokoju. I tak tez sie stalo, zaraz po ostatnim slowie tlumacz czmychnal na zewnatrz.
Oburzeni wojownicy chwycili za noze i rzucili sie w strone drzwi aby wydostac sie na zewnatrz. Teksanczycy natychmiast otworzyli ogien trafiajac w tym chaosie nie tylko Indian ale takze i swoich. Kobiety i dzieci Komanczow stojace na zewnatrz, widzac co sie dzieje, rzucily sie do ucieczki. Teksanczycy i zolnierze otworzyli ogien do tlumu uciekajacych Indian, ponownie trafiajac wrogow i swoich (tym razem gapiow stojacych na ulicy).

Masakra delegacji Komanczow
w San Antonio, Teksas.
Marzec 1840 Wedlug raportu sporzadzonego przez pulkownika Hugh McLeod'a z 65 Komanczow, 35 zostalo zabitych (30 wojownikow, 3 kobiety, i 2 dzieci), 29 zostaly wziete do niewoli (27 kobiet i dzieci, 2 starszych mezczyzn), i jednemu udalo sie uciec.
Ten ocalaly okazal sie byc Meksykaninem ktory przybyl z Komanczami. Straty Teksanczykow byly nastepujace: 7 zabitych i 10 rannych.

Wsrod zabitych byli:
- sedzia Thompson z Houston
- sedzia Hood z Bexas
- pan Cayce z Matagorda
- porucznik Dunnington
- szeregowiec Kammiski (Kaminski ?)
- szeregowiec Whitney
- Meksykanin o nieznanym nazwisku

Chirurg Weidman natychmiast zajal sie rannymi. Weidman przybyl do Teksasu z nakazu cara Rosji w celach naukowych. Dwa dni po masakrze okazalo sie ze owy chirurg chcial zabrac do Rosji dwa szkielety i dwie czaszki zabitych Komanczow. W tym celu ugotowal oba trupy w wodzie a nastepnie oddzielil miesnie od kosci. Kosci i czaszki zgrabnie zapakowal, a reszte, czyli miesnie, watrobe, nerki i jelita, po prostu wrzucil do rzeki przeplywajacej przez miasto. Przez kolejne lata wielu mieszkancow odmawialo nie tylko picia wody z tej rzeki, ale i plywania w niej. (Teraz organizowane sa dla turystow wycieczki statkiem po tej rzece. Tutaj sa fotografie.)

Dzien po masakrze biali wypuscili jedna kobiete Komanczow i nakazli aby powiedziala swym wspolplemiencom ze reszta jencow zostanie tylko wtedy wypuszczona kiedy Indianie uwolnia 15 bialych jencow i kilku Meksykanow. Teksanczycy dali Indianom dwanascie dni na podjecie decyzji. 26 marca biala kobieta i jej trzyletnie dziecko zjawili sie w San Antonio. Okazalo sie ze byla ona w niewoli 19 miesiecy i niedawno uciekla. W niewoli u Indian pozostalo jej drugie dziecko, 12-letni syn.

Dwa dni pozniej grupa Komanczow pod wodza Wyjacego Wilka zjawila sie pod miastem. Podczas gdy wojownicy pozostali na miejscu, wodz z jednym wojownikiem odwaznie wjechali do San Antonio. Wyjacy Wilk zaczal wyzywac napotkanych mieszkancow od mordercow, zdrajcow i tchorzy, ktorzy atakuja podstepnie. Teksanczycy odpowiedzieli ze jak wodz tak bardzo chce walczyc to niech porozmawia z dowodca oddzialu wojska. Kapitan Redd odpowiedzial Wyjacemu Wilkowi ze teraz nie czas na walke ale na rozmowy i wyjasnienie sprawy wymiany jencow. Nie takiej miekkiej odpowiedzi oczekiwali Teksanczycy i jeden z nich oskarzyl oficera o tchorzostwo. Wkrotce doszlo miedzy nimi do pojedynku na pistolety, w ktorym - o dziwo - obaj zgineli.

W miedzyczasie w wioskach Komanczow panowalo wielkie wzburzenie. Indianie byli wsciekli na Teksanczykow za masakre i poddali przetrzymywanych jencow torturom. Z 16 az 13 zmarlo w strasznych meczarniach. Mlodsza siostra Matildy Lockhart byla gwalcona, bita, torturowana, a na koniec bardzo powoli spalona w ogniu. Trzech jencow bylo adoptowanych do plemienia i uniknelo tortur i smierci.

3 kwietnia przybyla inna grupa Komanczow aby porozmawiac o wymianie jencow. Indianie przyprowadzili trzech jencow: syna Webstera, 5-letnia dziewczynke i meksykanskiego chlopca. Ta trojka byli to ci ktorzy unikneli tortur poniewaz byli adoptowani do plemienia. Syn Webstera opowiedzial Teksanczykom o torturowaniu i smierci pozostalych jencow. W tej sytuacji wladze Teksasu nakazaly aby przetrzymywane kobiety Komanczow nie byly wypuszczone na wolnosc ale przeniesione do wiezienia w San Jose Mission, a nastepnie do wiezienia w Camp Cooke. Biali niezbyt pilnowali wiezniow bo z czasem wszyscy zbiegli.

~

Wielka wojenna wyprawa Komanczow na Teksas,
i zasadzka nad Sliwkowym Potokiem, 1840.

.

Wodz Poludniowych Komanczow (szczep Penateka), Bizoni Garb, uwazal ze nie wystarczy narzekac na Teksanczykow, trzeba im dac nauczke. Wyslal goncow do innych szczepow nawolujac do wielkiej wyprawy wojennej. W sumie Bizoni Garb zebral 400-500 wojownikow i ruszyl na wschod, w kierunku osiedli bialych. Wojownikom towarzyszylo nieco kobiet (do przyrzadzania posilkow) i chlopcow (do pilnowania wielkiego stada koni). W sumie w wyprawie wzielo udzial okolo tysiaca mezczyzn, kobiet i dzieci.

Teksascy rangersi (ang. Texas Rangers) dowiedzieli sie o wyprawie, znalezli slady licznych kopyt, i zaczeli podazac ich sladem. W miedzyczasie Komancze rozdzieli sie na dwie grupy. Zanim rangersi zdolali ostrzec osiedla przed zblizajacym sie niebezpieczenstwem, jedna z grup zaatakowala miasteczko Victoria lezacego nad Zatoka Meksykanska.
Jeden z mieszkancow tak pisal: "My w Victorii bylismy bardzo zaskoczeni naglym pojawieniem sie 600 konnych Komanczow." (Grupa ta liczyla prawdopodobnie ok. 300-400 wojownikow. Pozostali to byly kobiety i chlopcy jadacy takze na koniach). Mieszkancy rzucili sie w poplochu do ucieczki szukajac schronienia w domach, sklepach i budynkach gospodarczych. Komancze kilkakrotnie szarzowali ulicami Victorii zabijajac okolo tuzina mieszkancow. Gdy w koncu ochlonelismy i otworzyli ogien, wojownicy zrecznie wycofali sie, zabrali nasze konie z okolicznych pastwisk i znikneli rownie nagle jak sie pojawili.

Atak Komanczow na miasteczko W sierpniu Komancze zaatakowali port Linnville, ktory w tamtym czasie byl drugim co do wielkosci portem Teksasu. Indianie zaczeli pladrowac sklepy i domy. Komancze zabili 3 bialych i wzieli kilku do niewoli.

Kilka kilometrow od Linnville byl maly port Lavaca, ktory wkrotce stal sie obiektem nastepnego ataku Komanczow. Mieszkancy rzucili sie do ucieczki w kierunku lodzi i wkrotce byli poza zasiegiem Indian. Uratowali tym swe zycie ale nie domy i sklepy i to wszystko co w nich sie znajdowalo. Przez dlugie godziny bezsilnie przygladali sie jak Komancze rabowali i niszczyli co im sie tylko nawinelo pod rece. Wojownicy podlozyli ogien do wielu budynkow oraz zagonili bydlo z pastwisk do zagrod gdzie je wystrzelali.
Jeden z mieszkancow, sedzia John Hays, w koncu nie wytrzymal i z pistoletem w dloni podplynal do brzegu krzyczac aby powstrzymali sie od niszczenia jego wlasnosci. Wojownicy wzieli go za oblakanego i dali mu spokoj. A mogli go z latwoscia zabic poniewaz mocno zdenerwowany Hays zapomnial amunicji i jego pistolet byl nie nabity.

Komancze wracaja z wyprawy wojennej W wyniku atakow na Linnville, Victoria i Lavaca, Komancze zdobyli wielkie ilosci lupow. Trzeba wiedziec ze w miastach portowych Teksasu skladowano wiele towarow przywiezionych z Nowego Orleanu i Nowego Jorku. Szacowano ze w samym Linnville straty wyniosly 300 tysiecy dolarow, wielka suma jak na owczesne czasy. Wsrod zrabowanych rzeczy byly nie tylko bron palna, amunicja, ubrania, rzeczy codziennego uzytku, alkohol, ale takze pieniadze i liczne przedmioty ze srebra. Komancze zabrali nawet ... lustra i kobiece parasole (co widac na obrazku ->).

Obladowani lupami Indianie powoli wracali do swych wiosek. Przypominali oni bardziej tabor cyganski niz wojownikow na wojennej sciezce. Jedni mieli zdobyte wysokie kapelusze na glowach, inni trzymali parasole, a byli tez tacy ktorzy dlugie bele kolorowych tkanin przywiazali do ogonow koni. Bele te rozwinely sie na kilkadziesiat metrow budzac rozbawienie Indian. Komancze takze prowadzili ze soba wielkie stado koni zdobytych na Teksanczykach. Wojownicy nie oczekiwali ataku ze strony bialych. Jedni jechali na przedzie, inni przy stadzie zdobytych koni, a jeszcze inni w malych grupkach po bokach. Nie bylo zadnych strazy ani nikt nie wyslal zwiadowcow.

W miedzyczasie zebrali sie ochotnicy z Gonzales i Bastrop i razem z kilkoma oddzialami rangersow wyruszyli w poscig za Indianami. W sumie sily bialych liczyly 200 swietnie uzbrojonych ludzi. Do bitwy doszlo nad Sliwkowym Potokiem (ang: Plum Creek), 30-40 km na poludnie od Austin.

Bitwa nad Sliwkowym Potokiem w 1840 Nie spodziewajacy sie ataku ze strony Teksanczykow Komancze zostali calkowicie zaskoczeni nad Sliwkowym Potokiem.
Wg. bialych Indianie stracili ok. 80-87 zabitych, podczas gdy straty Teksanczykow wyniosly 11 zabitych. Mimo zaskoczenia, gorszego uzbrojenia, i obciazenia lupami, Komancze uratowali sporo zdobyczy. Szczegolnym powodem do zadowwolenia byla ilosc zdobytych koni. Po bitwie biali znalezli tylko 12 cial zabitych Indian, pozostalych zapewne wojownicy zabrali ze soba. Straty Komanczow bylyby prawdopodobnie wyzsze gdyby nie fakt ze biali zamiast poscigiem zajeli sie pladrowaniem lupow Komanczow. Szczegolnym obiektem ich zainteresowania byly pieniadze i przedmioty ze srebra.

~

Smierc Blawinskiego na przeleczy Martwego Czlowieka.

.

Rzeka Diabla w poludniowym Teksasie.
To gdzies na tym ksiezycowo wygladajacym
obszarze zginal Blawinski W czerwcu 1849 mala karawana 5 wozow z 13 ludzmi powoli sunela z El Paso na wschod. Wsrod nich byl weteran walk z Indianami, niejaki Brown, i Polak o nazwisku Blawinski. Wkrotce 8 mezczyzn, wszyscy konno, dolaczylo do nich. Po dotarciu nad rzeka Diabla (na fotografii -->), ci konni stwierdzili ze karawana ich tylko spowalnia i pognali szybko naprzod. Okolica bardziej przypominala ksiezyc niz ziemie. Nie bylo tu ani ludzi ani zwierzat (oczywiscie poza skorpionami i wezami).

Na przeleczy Martwego Czlowieka (ang: Deadman's Pass) w poludniowo-zachodnim Teksasie czekali na podroznych Komancze. Wojownicy byli bardziej zainteresowani wozami i ich zawartoscia wiec pozwolili grupie konnych przejechac przez przelecz. Kiedy karawana dotarla na przelecz Indianie zaatakowali ja z dwoch stron. Brown zastrzelil jednego z wojownikow, ale z kolei sam zostal trafiony i wkrotce zmarl.
Blawinski zajal pozycje obok Browna i strzelal z karabinu dopoki nie zostal ciezko ranny. Kilku bialych podbieglo do niego i odciagnelo do tylu, miedzy wozy. Nick Anders oslanial cala grupe strzelajac z jednego z wozow dopoki nie zostal ciezko ranny i po kilku godzinach zmarl. Crowder i Givens zostali lekko ranni, obaj w rece. Woz z ktorego strzelal Anders zostal zaatakowany i zdobyty przez Komanczow. Nastepnie wojownicy odciagneli woz na bezpieczna odleglosc i zaczeli dzielic sie tym co w nim znalezli. Anders zostal oskalpowany. Woz niejakiego Mann'a tez zostal zdobyty a wraz z nim jego sztucer.

Nadchodzi smierc Ci z bialych ktorzy byli jeszcze zywi nadal prowadzili ogien do napastnikow. Zaskoczeni oporem obroncow i wlasnymi stratami Komancze przerwali atak i odeszli na bezpieczna odleglosc. Biali widzieli ich na szczytach pobliskich wzgorzy az do nocy. Wczesnym rankiem Charley Hill wsiadl na konia i pojechal na wzgorza aby zobaczyc czy Indianie odeszli. Nagle pojawilo sie jak spod ziemi czterech Komanczow i ruszylo za nim w poscig. Hill mial swietnego wierzchowca i tylko niemu zawdziecza ze zachowal czupryne. W sumie biali stracili 4 zabitych, w tym Blawinskiego, i dwa wozy. Kilku bylo rannych.

~

Seria lupiezczych wypraw Komanczow na Teksas.
W 1850 ok. 800 Komanczow brawurowo zaatakowalo miasto Laredo dojezdzajac do jego centrum.
Dopiero zmasowany ogien mieszkancow zmusil ich do wycofania sie. Ponad 100 Meksykanow i
Teksanczykow ruszylo w poscig. Komancze zatrzymali sie, zaatakowali ich, i wybili do ostatniego.

.

Wyprawa Komanczow na Teksas W 1842 Komancze najechali osiedla i rancza w dolinie Rio Grande i dotarli do Zatoki Meksykanskiej. W marcu Jack Hays na czele 15 rangersow i 27 ochotnikow ruszyl w poscig za Komanczami, ktorzy najechali rancza niedaleko San Antonio.

W maju 1849 wielu podroznych i osadnikow poruszajacych sie Szlakiem Santa Fe, i szlakiem wzdluz rzeki Canadian spotkalo Komanczow. Niektore spotkania byly przyjazne a inne wrogie. Czasami Komancze ograniczali sie tylko do obserwacji karawan ze wzgorz. Chodzily sluchy ze Komancze planuja sie zjednoczyc z Paunisami aby rozpoczac wojne przeciw co raz liczniej przybywajacym bialym. Gdy Indianie zaatakowali mala karawane i zabili 4 osadnikow (emigrantow z Niemiec) wojsko oskarzylo Komanczow. Ci jednak twierdzili ze ataku dokonali "cywilizowani" Quapaw.

W 1849 cholera rozszalala sie na poludniowych preriach. Jesli chodzi o Komanczow to najbardziej ucierpial od niej szczep Penateka. Wsrod zmarlych byl slynny wodz Pia Kusa ktory prowadzil wiele wypraw przeciwko Meksykowi i Teksasowi. Pia Kusa szczegolnie nienawidzil Teksanczykow i kilka razy nawet skarzyl sie na nich do ... Amerykanow. Mimo to inne szczepy Komanczow wspierany przez resztki Penateka zaatakowali w tymze roku rancza lezace na polnoc od Corpus Christi.
W 1850 podobny rajd przeszedl przez Refugio i Castroville ktorych mieszkancy stracili 400 koni.

W 1850 okolo 800 wojownikow Komanczow brawurowo zaatakowalo miasto Laredo nad Rio Grande dojezdzajac nawet do jego centrum. Dopiero zmasowany ogien mieszkancow zmusil ich do wycofania sie. Ponad 100 Meksykanow i Teksanczykow ruszylo w poscig. Komancze zatrzymali sie, zaatakowali ich, i wybili do ostatniego. (z ksiazki B. Delay'a: "One hundred Mexicans and Anglo-Americans pursued the raiders, and in the resulting confrontation the Comanches reportedly killed them all.")

1853 doszlo do walk na Llano Estacado miedzy Komanczami i Kiowami a ciboleros. Ci ostatni byli Meksykanami i Indianami Pueblo pochodzacymi z Nowego Meksyku i polujacymi na bizony w Teksasie.

Dnia 2 kwietnia 1855 grupa 23 Teksanczykow i 3 ujezdzaczy koni z Meksyku prowadzilo duze 395 koni z San Patricio (niedaleko Matamoros) w kierunku granicznego El Paso. Ich celem byla Kalifornia gdzie chcieli sprzedac wierzchowce. W nocy zaatakowali ich Komancze i zabili ponad dwudziestu. Pozostalych wzieli do niewoli. Oczywiscie stado koni takze padlo lupem napastnikow.
Atak mial miejsce gdzies miedzy Orla Przelecza (ang: Eagle Pass) i El Paso a napastnikami byla grupa 100-200 wojownikow bedacych w drodze do Meksyku. Nastepnie wraz z jencami i zdobytymi konmi przekroczyli oni Rio Grande. Juz w Meksyku spotkali jeszcze wieksza grupe Komanczow, liczaca 500 wojownikow i razem ruszyli przeciwko ranczom, hacjendom i osiedlom meksykanskim.
Oskalpowany Amerykanin A co do owych jencow to wszyscy oprocz jednego zostali zabici po okrutnych torturach. Pierwszym etapem tych tortur bylo oskalpowanie zywcem ! Jedynie niejakiemu Nelsonowi Lee darowano zycie. Wlasciwie to uratowal go dzwoniacy co jakis czas zegarek, ktory Komancze uwazali za magiczny.

W 1857 Komancze i Kiowa przegonili osadnikow z miasteczka Henrietta niedaleko dzisiejszego Wichita Falls w polnocnym Teksasie. Osadnicy zalozyli miasteczko Leakey na polnoc od Uvalde w poludniowym Teksasie i przez nastepne kilka lat byli bardzo czesto niepokojeni przez Komanczow.

W listopadzie 1860 roku kilka setek wojownikow Komanczow i Kiowa wyruszylo na wielka wyprawe wojenna. Ty Cashion pisal ze Indianie mieli twarze pomalowane w barwy wojenne a we wlosy mieli wetkniete piora. Spustoszyli rejon miedzy poludniowym krancem Cross Timbers a srodkowym biegiem rzeki Brazos.
W powiecie Jack (ang: Jack County) kilku wojownikow weszlo do domu osadnika w ktorym w danym momencie byla tylko jego zona z 4 dziecmi. Kobieta zostala uderzona kamieniem w glowe. Do zakrwawionej kobiety wojownicy zaczeli strzelac z luku az do momentu gdy upadla na ziemie i stracila przytomnosc. Jej dwie nastoletnie corki zostaly rozebrane do naga i zgwalcone.
W powiecie Palo Pinto wojownicy wpadli do mieszkania osadnika o nazwisku Sherman w momencie gdy cala rodzina siedziala przy stole jedzac obiad. Zona osadnika, Ezra, zaoferowala niespodziewanym (i nieproszonym) gosciom obiad. Komancze jednak wypedzili wszystkich na zewnatrz, zdemolowali dom, a nastepnie popedzili cala rodzine w kierunku sasiadow. Po drodze kilku wojownikow zatrzymalo sie, zeskoczylo z koni i zaciagnelo Ezre Sherman na ubocze. Tam zostala ona pobita i brutalnie zgwalcona. Scene gwaltu widzial jej 7-letni syn ktory sie ukryl w krzakach.
Nastepnie jeden z wojownikow wyjal noz i probowal zdjac skalp z jej glowy. Poniewaz mu to nie bardzo wychodzilo, skora nie chciala sie oderwac od glowy, wiec wpadl na pewien pomysl. Otoz przywiazal jej dlugie wlosy do ogona konia a nastepnie wskoczyl na wierzchowca ktory zaczal ciagnac kobiete za soba. Skalp w koncu oderwal sie od glowy, ale to bynajmniej nie byl koniec jej meczarni.
Do oszalalej z bolu, mocno krwawiacej i nagiej Ezry wojownicy zaczeli strzelac z lukow. Kobieta zmarla po trzech dniach. Inna wersja mowi ze jednak przezyla ale stracila zmysly. Wg. Ezry jednym z gwalcicieli byl wojownik o rudych wlosach i jasnych oczach. (Byc moze byl to polkrwi Indianin albo jakis bialy bioracy udzial w wyprawie Indian).
Nastepnie kilkudziesieciu wojownikow (ok. 60) oddzielilo sie od glownej grupy i pojechalo w kierunku domu Joe Stephens'a. Sam ich widok wzbudzil takie przerazenie i poploch ze osadnicy uciekli do pobliskiego miasteczka.

Gdy podczas kolejnej wyprawy wojennej 500 Komanczow i Kiowa pod wodza Malego Bizona (ang: Little Buffalo) zaatakowalo ponownie ten sam rejon nad srodkowa Brazos, osadnicy schronili sie w miasteczkach i tzw. fortach. Tylko farmer Isaac McCoy i jego syn nie zdazyli na czas. Komancze zastali ich podczas pracy w polu, obezwladnili, i nastepnie poddali torturom. Obaj zmarli po kilku godzinach.
Joseph Myers takze nie mial szczescia. Jego cialo sasiedzi znalezli oskalpowane, z usunietymi jelitami i genitaliami. Wojownicy takze zaatakowali dom Bragg'a. Bragg i jego synowie byli swietnymi strzelcami, a jego zona i corki pomagaly w nabijaniu broni. Wojownicy przypuscili dwa ataki na ich dom i oba zakonczyly sie niepowodzeniem. Zniecheceni zrezygnowali z dalszych prob i odeszli w poszukiwaniu latwiejszego celu.
Grupa wojownikow rozlozyla sie obozem niedaleko malego fortu o nazwie Fort Murrah. W nim zgromadzilo sie nieco osadnikow z rodzinami. Wieczorem biali slyszac bicie bebnow wyszli na palisady. W obozie indianskim wlasnie odbywal sie taniec wojenny i biali mogli wyraznie zauwazyc wojownikow tanczacych wokol ognisk. Nikt w forcie nie spal przez reszte nocy jako ze spodziewano sie ataku. Do tego jednak nie doszlo.
Ku wielkiej uldze Teksanczykow Indianie odeszli na prerie polozone na poludnie od rzeki Czerwonej. Wraz z nimi niestety odeszlo takze 7.500 sztuk bydla zabranego z pastwisk osadnikow. Byl to powazny cios ekonomiczny dla ranczerow w powiecie Young (ang: Young County). Sasiednie powiaty tez stracily kilka tysiecy sztuk. Oprocz bydla Komancze zabrali setki koni i mulow, i uprowadzili 12 kobiet i dzieci. Jeszcze przez kilka lat po odejsciu Komanczow nowi osadnicy nie chcieli sie osiedlac w tym rejonie. Z tego punktu widzenia wyprawa Malego Bizona moze byc uwazana za bardzo udana.

Wczesne lata 1860-te to okres wielu sukcesow Indian w wojnie z Teksanczykami. Czas byl sprzyjajacy takiej aktywnosci z tego wzgledu ze wiekszosc zolnierzy opuscila forty w Teksasie aby wziac udzial w wojnie secesyjnej na wschodzie. Bez zolnierzy sami osadnicy, a nawet i rangersi, nie byli w stanie zapanowac nad sytuacja.
Samuel Newcomb pisal w 1865 roku ze "... wielu starszych osadnikow opuscilo swe farmy i rancza ..." Np. w 1860 powiat Wise w Teksasie liczyl ok. 3.160 osadnikow, ale w 1870 tylko 1.450.
Dzieki swej aktywnosci i agresywnosci Komancze cofneli granice osadnictwa w Teksasie o ponad 100 kilometrow na wschod. Latem 1867 Gubernator J.W.Throckmorton pisal do Sekretarza Wojny Edwina Stantona, ze tylko od czasu zakonczenia Wojny Secesyjnej Indianie zabili 162 Teksanczykow. Ilosc rannych jest jeszcze wyzsza niz ilosc zabitych. Gubernator szacowal ze Indianie uprowadzili ponad 30.000 sztuk bydla i prawie 3.000 koni.

~

Wladze USA i stanu Teksasu zgodzily sie na utworzenie
niewielkiego rezerwatu dla Indian. 1854.

.

W 1854 wladze USA i stanu Teksas zgodzily sie na utworzenie dwoch niewielkich w zachodniej czesci Teksasu. Pierwszy z tych rezerwatow lezal nad rzeka Brazos, okolo 18 km na poludnie od fortu Belknap. Byl on prezeznaczony dla 2.000 Indian z plemion Tonkawa, Anadarko i Caddo. Znalazlo sie tam takze nieco Szaunisow, Czirokezow i Delawerow. Wladze podpisaly kontrakty z okolicznymi ranczerami na dostarczanie do rezerwatu 34 sztuk bydla kazdego tygodnia. W sumie na utrzymanie rezerwatu wladze przeznaczyly 80.000 dolarow rocznie. Wkrotce w poblizu powstal drugi niewielki rezerwat. W 1855 okolo 450 czlonkow Poludniowych Komanczow zgodzilo sie osiedlic w tym drugim rezerwacie.

Stosunki miedzy tymi Indianami a Komanczami nie byly najlepsze, a w dodatku agent zarzadzajacy rezerwatem mial wiele problemow z nielegalnym handlem alkoholem. Np. w 1856 niejaki Terry zaczal sprzedawac whisky tuz przy granicy rezerwatu. Chociaz agent o nazwisku Neighbor zniszczyl mu zapasy alkoholu to w nastepnym roku pojawil sie nastepny handlarz.

Teksanczycy zauwazyli ze w rezerwacie zatrzymywali sie wojownicy z innych szczepow Komanczow w drodze do Meksyku. Namawiali oni Indian zyjacych w rezerwacie do wziecia udzialu w wyprawie wojennej. Jesli wyprawa byla nieudana to w drodze powrotnej kradziono bydlo okolicznym ranczerom. W koncu Teksanczycy mieli dosc takiej dzialanosci "czerwonoskorych" i w 1858 rezerwat Komanczow w Teksasie zostal zamkniety. Indianie z obu rezerwatow zostali w 1859 przesiedleni na Terytorium Indianskie.

~

Komancze w walce z teksaskimi rangersami.

.

Teksascy rangersi W 1823 w meksykanskim Teksasie Stephen F. Austin zatrudnil 10 swietnie uzbrojonych ludzi do strzezenia amerykanskich osad, farm i rancz przed bandytami i Indianami. W 1835 juz formalnie utworzono oddzialy straznikow teksaskich, rangersow. Pierwszym "majorem" rangersow zostal Robert McAlpin Williamson. W ciagu dwoch lat ilosc straznikow wzrosla do 300 ludzi.

W 1839 roku wladze nowo powstalej i niezaleznej od Meksyku Republiki Teksasu utworzyly dwie kompanie rangersow zlozone z ... Indian ! Jedna kompania byla dowodzona przez wodza Apaczow Lipan, a druga przez emigranta z Niemiec.

Prezydent Republiki Teksasu, Mirabeau B. Lamar, zorganizowal dodatkowy oddzial rangersow skladajacy sie z 56 ludzi. Nastepny prezydent, Sam Houston, podniosl ich liczbe w roku 1841 do 150 osob. W 1848 ilosc rangersow bardzo spadla. Dopiero w 1857 utworzono oddzial skladajacy sie ze 100 rangersow pod dowodztwem Johna Salmon "Rip" Forda. Oddzial Forda uczestniczyl w duzej ilosci potyczek z Komanczami, Kiowami i Apaczami.
Po wybuchu wojny secesyjnej na poczatku lat 1860-ych olbrzymia wiekszosc rangersow stanela po stronie pro-niewolniczego Poludnia. Rangersi nie lubili "czerwonoskorych" (Indian), "nigrow" (murzynow) i "brudasow" (meksykanow). Wg. obecnych kryteriow uznalibysmy wielu rangersow za ludzi o rasistowskich pogladach.
Kilka lat po zakonczeniu wojny zwycieska Polnoc utworzyla swoje oddzialy policji w Teksasie, zwane Texas State Police. Te jednak nie bardzo radzily sobie z bialymi i meksykanskimi bandytami i z Indianami, i w 1873 ponownie utworzono oddzialy rangersow. Wtedy zaczal sie drugi okres intensywnych walk miedzy Indianami i rangersami w Teksasie. Duza czesc swych zwyciestw rangersi zawdzieczaja zwiadowcom z plemion Tonkawa i Apaczow Lipan.

Oddzialy rangersow nie zostaly rozwiazane po przejsciu Indian do rezerwatow.
Po zniknieciu problemu indianskiego rangersi zajeli sie bialymi bandytami.

Teksanczyk "Kapitan" John Ford tak opisal swoich rangersow: "Wielu z nich to byli mlodzi i nieozenieni faceci. Kilku lubilo sobie ostro popic. Ale tak ogolnie moja kompania skladala sie z trzezwych i dzielnych ludzi, ktorzy wiedzieli jakie sa ich obowiazki. Podczas pobytu w miasteczkach nie zgrywali sie na bohaterow, nie popisywali sie strzelaniem z rewolwerow, i nie galopowali glowna ulica wrzeszczac przeklenstwa. Moi rangersi mieli w sobie krzte moralnej dyscypliny i postepowali wlasciwie po prostu poniewaz uwazali ze tak nalezy postepowac." (ang: They did right because it was right)

Dla wielu Amerykanow, a dla Teksanczykow w szczegolnosci, rangersi byli nie tylko prawdziwymi twardzielami, ktorzy rozbijali duzo liczniejszego wroga, ale takze ludzmi prawymi i ludzmi szlachetnymi. Taki wizerunek byl promowany przez owczesnych dziennikarzy, oraz idealizujacych rzeczywistosc autorow powiesci. Prawda byla nieco inna. Np. rangersi z oddzialu "Kapitana" McNelly zaslyneli z brutalnosci (egzekucje, tortury) w stosunku do bandytow meksykanskich. Rangersi z innych oddzialow czasami skalpowali zabitych Indian. Strzelali tez do indianskich kobiet i dzieci.

.

Uzbrojenie rangersow.
"Kazdy z rangersow Hays'a moze
strzelic tyle razy ile ja mam palcow."

Swoje sukcesy w walce z bandytami i Indianami rangersi zawdzieczali trzem czynnikom. Odwadze, indianskim zwiadowcom i swietnemu uzbrojeniu. Poczatkowo razdy z nich byl zaopatrzony przez wladze stanowe w karabin Sharps i pistolet Colt.

Gdy rangersi otrzymali kilkustrzalowe rewowlwery z obracanym bembenkiem amunicyjnym ich przewaga nad Indianami stala sie druzgocaca. Jeden z wodzow Komanczow tak powiedzial zaprzyjaznionemu wojownikowi Delawarow: "Kazdy z rangersow Hays'a moze strzelic tyle razy ile ja mam palcow. Stracilem wielu wojownikow w ostatniej bitwie z nimi (...)"
Karabin Sharps wazyl 4.3 kg i wyroznial sie dalekim zasiegiem ognia (max zasieg 900 m) i duza celnoscia. Choc byla to bron jedno-strzalowa, to wprawny w ladowaniu broni strzelec mogl oddac do 10 strzalow w ciagu minuty. Czesc rangersow zamiast Sharpsow miala Winchestery. Winczester Model 1873 byl nazywany "karabinem ktory podbil Dziki Zachod." Byla to bron tzw. powtarzalna, czyli mozna bylo z niego wystrzelic 15 kul bez potrzeby ladowania kazdy kuli osobno. Jedynym mankamentem Winchestera byl jego krotszy zasieg i slabsza celnosc. Niektorzy rangersi preferowali karabiny Spencera z ktorych mozna bylo oddac 14-21 strzalow na minute. Jego zasieg ognia byl zblizony do winchestera.

W porownaniu do rangersow glowna bronia Indian byly lance, luki, strzaly, i tarcze. Tylko niektorzy mieli bron palna w wiekszosci przestarzale karabiny. Bandyci meksykanscy byli nieco lepiej uzbrojeni niz Indianie, ale i tak ze swymi starymi fuzjami nie mieli szansy w walce ze straznikami. Dopiero w latach 1870-ych Komancze weszli w posiadanie wiekszej liczby broni palnej dobrej jakosci. Ale z kolei wtedy pojawil sie problem braku amunicji. (Indianie uzywali broni nie tylko do walki ale i do czestych polowan.)

.

Metody walki rangersow z Komanczami.

W poscigu za Komanczami Aby skutecznie walczyc z ruchliwymi Indianami prerii, rangersi sami swietnie jezdzili konno. Ponadto znali zachodni i poludniowy Teksas i nie bali sie niebezpieczenstw.

A co najwazniejsze rangersi zorientowali sie w taktyce Komanczow. Po pierwsze, Komancze najchetniej przeprowadzali akcje kradziezy bydla i koni podczas ksiezycowych nocy. Stad powiedzenie w USA, Ksiezyc Komanczow (ang: Comanche Moon.).
Po drugie, poniewaz prerie Teksasu nie obfitowaly w wode, szczegolnie latem, wiec Indianie najczesciej poruszali sie wzdluz rzek Concho, Kolorado, San Saba i Nueces. Rangersi, wiedzac kiedy i jakimi drogami beda sie poruszac Indianie, rozstawiali zwiadowcow w gornym biegu wyzej wspomnianych rzek. Jak tylko zwiadowcy zobaczyli grupe wojownikow, natychmiast zawiadamiali najblizszy oddzial. Rangersi dzialali szybko i dosc czesto bywalo tak ze wojownicy byli atakowani zanim jeszcze dotarli do rancz i farm.

Tu jedna uwaga. Rangersi czesto podawali w raportach ze zabili wodza lub tylu i tylu Indian ich atakowalo. Oczywiscie nie ma pewnosci ze dany Indianin byl wodzem. Nikt Komanczow o to nie pytal. Mogl to byc po prostu zwykly wojownik ktory mial pioropusz lub czapke z rogami. Na przyklad Komancze twierdzili ze zamiast dwoch wodzow ktorzy wg. rangersow mieliby byc zabici w bitwie w maju 1858, zginal chlopiec i jego ojciec. Nikt tez z rangersow nie liczyl ilu dokladnie wojownikow bralo udzial w walce. Sily Indian ocenianio w przyblizeniu, czesto zawyzajac liczbe.

.

"Kapitan Jack (Hays) byc dzielny;
nie bac sie isc do piekla samemu."

Jack Hays Oddzialy rangersow pod dowodztwem takich ludzi jak
- John "Rip" Ford
- Leander H. McNelly
- John Coffee "Jack" Hays (na fotografii)
stoczyli duza ilosc walk z Komanczami. Ponizej sa opisy niektorych z tych potyczek, w wiekszosci zwycieskich dla Teksanczykow.

W sierpniu 1838, niedaleko Arroyo Seco, "Pulkownik" Karnes z 20 rangersami (w tym Jack Hays) zostali zaatakowani przez 100 konnych Komanczow. Wojownicy utworzyli ruchome kolo strzelajac z lukow do powoli wycofujacych sie Teksanczykow. W pewnym momencie Jack Hays celnym strzalem zabil wodza. Zaskoczeni celnoscia strzalu Komancze wycofali sie naradzajac co robic dalej. Po pewnym czasie wrocili i przypuscili dwie szarze, rownie nieskuteczne jak pierwsza. Choc biali nie poniesli strat w ludziach to czesc ich koni byla trafiona strzalami i wkrotce padla. Komancze stracili kilku zabitych, a 20 zostalo rannych.

Delawer Na jesieni 1838 Jack Hays zgodzil sie towarzyszyc zaprzyjaznionym Delawerom w polowaniu. Wszyscy byli pieszo majac nadzieje ze bedac bez koni Komancze dadza im spokoj. Ci ostatni mieli jednak inne plany. Mala grupa wojownikow zabila jednego z mysliwych ktory sie oddalil i zabierajac jego bron, ubranie i pieniadze ruszyla w kierunku rzeki Rio Grande. Hays i Delawerzy natychmiast ruszyli w poscig. Poniewaz Komancze rozlozyli sie obozem nie wystawiajac strazy, Hays i Delawerzy byli w stanie podejsc bardzo blisko do spiacych i po krotkiej walce zabic kilku wrogow. Reszta wojownikow rzucila sie do ucieczki pozostawiajac z tylu kilku rannych. Delawerzy dopadli ich i wykonczyli tomahawkami.

Jesienia 1839 roku Komancze zmasakrowali niedaleko Alamo City 18 mieszkancow San Antonio. "Pulkownik" Kernes ruszyl za nimi w poscig ze swymi rangersami. Jack Hays i trzech zwiadowcow znalezli slady 30 Indian. Rangersi zblizyli sie do spiacego obozu ale jeden z indianskich koni sploszyl sie. Obudzeni wojownicy po ostrej wymianie ognia zdolali wyrwac sie z pulapki. W tej potyczce stracili kilkanascie koni. Byla to jedna z niezbyt udanych akcji rangersow. Nie pomscili nawet tych osiemnastu wczesniej zabitych obywateli Teksasu.

Teksascy rangersi W kilka tygodni po bitwie nad Sliwkowym Potokiem (rok 1840) Jack Hays poprowadzil swoja kompanie rangersow w poscig za 100-200 Komanczami ktorzy zabrali duza ilosc koni i mulow z rancz polozonych blisko San Antonio. Majac duze stado do pilnowania Indianie posuwali sie powoli, a w dodatku nie rozeslali zwiadowcow.
Rangersi dopadli ich podczas przeprawiania sie przez rzeke Guadelupe gdzie Jack Hays osobiscie poprowadzil atak. Podczas gdy jedni wojownicy zaczeli strzelac z lukow do bialych, drudzy starali sie zabezpieczyc stado. Gdy jednak rangersi otworzyli ogien, zabijajac m.in. wodza, wojownicy rzucili sie do ucieczki. Jack Hays i jego rangersi ruszyli w poscig zabijajac i raniac kilkunastu Komanczow. Straty Indian nie byly duze ale zdobyczne konie i muly przepadly.
Nie minelo kilka tygodni gdy Hays byl ponownie w akcji. Tym razem mial 35 ochotnikow, w tym kilku zwiadowcow Apaczow Lipan pod wodza Flacco. Apacze znalezli wioske Komanczow nad rzeczka Sabinal i Hays rozkazal atakowac o wczesnym swicie, gdy Indianie jeszcze spali. Po poczatkowym zaskoczeniu wodzowie zdolali zebrac wojownikow i kontr-atakowac. Hays nakazal utworzyc maly czworobok, tak aby odpowiadac ogniem w kazdym kierunku. Brawurowa szarza Komanczow zostala odparta a po ich odejsciu Apacze dobili lezacych rannych. Komancze stracili co najmniej 16 zabitych. Hays mial tylko jednego rannego. Wodzowie Flacco i Czerwone Skrzydlo byli pod wrazeniem dzielnosci Hays'a. Flacco powiedzial lamana angielszczyzna:
"Ja Flacco, i Czerwone Skrzydlo
nie bac sie isc do piekla razem.
Kapitan Jack (Hays) byc dzielny;
nie bac sie isc do piekla samemu."

.

Bitwa na przeleczy.

Przelecz Bandera W 1841 Jack Hays z oddzialem 40-50 rangersow i ochotnikow patrolowal teren nad rzeczka Medina. Przejezdzajac przez pobliska przelecz Bandera (90 m szerokosci, 450 m dlugosci, 50 m glebokosci) biali zostali ostrzelani przez Komanczow. Nazwa tej przeleczy pochodzi od nazwiska hiszpanskiego generala Bandera, ktory zadal ciezka kleske Apaczom, wlasnie w tym rejonie.

Ogien Komanczow byl skuteczny, kilku bialych zostalo trafionych a ich wierzchowce zaczely panikowac. Hays nakazal zejscie z koni i przywiazanie ich do pobliskich drzew. Indianie szarzowali ale rangersi odparli ich ogniem z karabinow i rewolwerow. Kolejna szarza byla znacznie grozniejsza, Peter Fohr zostal trafiony smiertelnie, strzala przeszla na wylot. Sam Luckey i Andrew Erskine takze zostali trafieni strzalami, ten drugi w udo, ale obaj przezyli. Gdy jeden z wojownikow podjechal do Erskine aby go dobic, Creed Taylor zastrzelil go.
Wodz Komanczow strzelil z karabinu i trafil "Sierzanta" Kit'a. Acklin strzelil z rewolweru w kierunku wodza i chybil. Obaj odrzucili bron palna, chwicili za noze i zaczela sie walka wrecz. Acklin zostal ranny i obficie krwawil, ale wygral ten pojedynek. Po stracie wodza Komancze zrezygnowali z kontynuowania walki i odjechali. Straty rangersow w potyczce w Bandera Pass byly dosc dotkliwe: 5 zabitych i 5 rannych. Jack Hays zebral rannych i zabitych i odjechal w kierunku San Antonio.

.

Bitwa nad rzeka Frio.

Jack Hays zebral 48 rangersow, ochotnikow, i zwiadowcow indianskich w poszukiwaniu Komanczow. 19 lipca znalezli kilku wojownikow nad rzeka Rio Frio, doplywem Nueces, i czesc rangersow (25) ruszyla w poscig za nimi. Po 12 km poscigu rangersi zauwazyli ze zblizaja sie do wioski indianskiej. Wkrotce 100 konnych wojownikow zebralo sie na prerii aby bronic wioski. Doszlo do wymiany ognia ale tylko na duza odleglosc wiec i straty byly znikome. W pewnym momencie kon Haysa spanikowal i pomknal jak strzala w kierunku linii Komanczow !

Wodz Apaczow Lipan o nazwisku Flacco, wraz z dwoma wojownikami, natychmiast ruszyli mu na pomoc. Jack Hays otworzyl ogien z rewolwerow, podobnie zrobil Flacco. Ta przypadkowa szarza nie zrobila wrazenia na Komanczach, ktorzy skutecznie oslaniali kobiety zwijajace namioty i pakujace dobytek na travois. W wyniku kilkugodzinnej walki Komancze stracili 10 zabitych i kilku lekko rannych. Tam gdzie poprzednio stala wioska indianska Jack Hays znalazl zakrwawionego trupa Meksykanina powieszonego na drzewie do gory nogami. Okazalo sie ze byl on jencem Komanczow i zginal w meczarniach tuz przed bitwa. Potyczka nad rzeka Frio zatarla zle wrazenie pozostawione po bitwie na przeleczy Bandera.

.

Bitwa pod Placzaca Skala.

Jack Hays mial jeszcze jedno spotkanie z Komanczami w 1841 roku. Gdy jego rangersi obozowali nad Crabtree Creek, Hays zdecydowal sie aby objechac okolice. Uzbrojony w sztucer i dwa 5-cio strzalowe rewolwery podjechal do gory zwanej Placzaca Skala (ang: Crying Rock, Enchanted Rock).
Tu jednak zobaczyli go Komancze i natychmiast zaatakowali. Slyszac strzelanine rangersi natychmiast ruszyli na pomoc swemu dowodcy. Gdyby nie oni, czupryna Jacka zmienila by wlasciciela :- )

Crying Rock / Enchanted Rock 
w Teksasie. Stan obecny.
W przeszlosci to miejsce 
nie bylo tak porosniete 
drzewkami i krzakami. Obecnie Enchanted Rock lezy w granicach parku stanowego. Owa granitowa skala ma wysokosc 130 m od podstawy do wierzcholka. Wiele legend indianskich jest zwiazanych z tym miejscem, a Tonkawa, Apacze i Komancze uwazaje je za tzw. miejsce mocy. Indianie Tonkawa twierdzili ze czasami mozna bylo zobaczyc tajemnicze ogniki na jej szczycie oraz uslyszec dziwne dzwieki dochadzace z glebi ziemi. Pod wplywem opowiesci Indian, Hiszpanie, Meksykanie i Teksanczycy zaczeli nazywac te miejsce Placzaca Skala (ang: Crying Rock). Obecnie jest to miejsce znane pod nazwa Enchanted Rock i jest popularne wsrod turystow i ezoterykow.

.

Bitwa nad rzeka Nueces.

W marcu 1842 Jack Hays na czele 15 rangersow i 27 ochotnikow ruszyl w poscig za Komanczami, ktorzy najechali rancza niedaleko San Antonio i probowali umknac z lupami. Ich slady prowadzily do Rzeki Nueces. Hays stwierdzil ze wojownicy rozlozyli sie obozem i odpoczywaja. Uwazajac ze trudno byloby bialym zaatakowac Komanczow w tym miejscu, Hays wyslal jednego ze swych ludzi jako przynete. Komancze zauwazyli go i ok. 100 wojownikow dosiadlo koni i rzucilo sie do bezladnego poscigu. Wtedy 43 bialych wyjechalo z ukrucia i zaatakowalo Indian. Doszlo do walki z bliskiej odleglosci. Komancze strzelali z lukow a biali z rewolwerow. W kilku miejscach doszlo do walki wrecz. Obie strony mialy po kilku rannych po czym Indianie wycofali sie podejrzewajac ze w okolicy moga byc wieksze sily bialych.

.

Bitwa w Kanionie Nueces.

W kwietniu 1844 Jack Hays i 15 rangersow zostalo zaatakowanych w kanionie Nueces przez 200 Komanczow. Biali widzac tylu szarzujacych wojownikow zsiedli z koni i wycofali sie za drzewa i krzewy. Otworzyli ogien dopiero gdy wojownicy zblizyli sie na 50-100 krokow.

Poniewaz w kanionie nie bylo wiele miejsca na rozwiniecie szyku, Indianie poruszali sie w ciasnej grupie. W tej sytuacji salwa oddana na bliska odleglosc byla mordercza. Wstrzsnieci stratami wojownicy rzucili sie do ucieczki.

.

Bitwa nad strumieniem Walkera.

W czerwcu 1844 roku rangersi Haysa stoczyli potyczke z Komanczami nad strumieniem Walkera (ang: Walker Creek). Walka zaczela sie od wycofania sie rangersow przed szarzujacymi wojownikami. Biali zsiedli z koni, skryli sie w duzej grupie drzew i czekali az Indianie zbliza sie do nich. Ku zaskoczeniu rangersow okazalo sie ze kilkunastu wojownikow Komanczow bylo wsrod drzew. Indianie wystrzelili z lukow ale widzac ze nie maja szansy przeciwko broni palnej, opuscili lasek, wskoczyli na konie i dolaczyli do grupy konnych wojownikow szykujacych sie do szarzy.

Rangersi powitali ich sciana ognia. Komancze odskoczyli na bezpieczna odleglosc i zaczeli sie naradzac co robic dalej. Biali wykorzystali ten moment niezdecydowania Indian, dosiedli koni i ruszyli do kontrataku. Komancze wystrzelili chmure strzal trafiajac 3 rangersow. Biali wpadli pomiedzy Komanczow i zaczeli strzelac z rewolwerow.
Wiekszosc wojownikow rzucilo sie do ucieczki. Mala grupa probowala zabrac cialo zabitego wodza. Doszlo miedzy nimi a kilkoma rangersami do krotkiej walki w ktorej obie strony mialy po kilku rannych. Poscig za Komanczami trwal az do zapadniecia ciemnosci. Straty bialych wyniosly 8 rannych, straty Komanczow (wg. bialych) wyniosly 36 zabitych i wielu rannych.

Rewolwery Po tej bitwie Jack Hays powiedzial ze gdyby rangersi nie byli uzbrojeni w rewolwery to by z zyciem nie uszli przy tak wielkiej dysproporcji walczacych sil. Komancze byli pod wielkim wrazeniem tej nieznanej im broni. Jeden z wodzow tak powiedzial zaprzyjaznionemu wojownikowi Delawarow: "Kazdy z rangersow Hays'a moze strzelic tyle razy ile ja mam palcow. Stracilem wielu wojownikow w ostatniej bitwie z nimi, a jeszcze wiecej zmarlo w drodze powrotnej do wioski."

.

3-dniowa bitwa pod Malowana Skala

W marcu 1846 okolo 500 Komanczow najechalo rancza w rejonie San Antonio. Jack Hays zebral 40 ludzi i ruszyl za intruzami powoli wracajacymi z lupami do swych wiosek. Do spotkania doszlo pod Malowana Skala (ang: Paint Rock) polozonej w centralnym Teksasie niedaleko rzeki Concho. Nazwa pochodzi od bardzo starych malowidel znajdujacych sie na zboczach tej skaly. (Tutaj jest artykul i ilustracje).

Komancze nieoczekiwali poscigu i jechali beztrosko gdy nagle padla salwa z broni palnej. Zaskoczeni wojownicy odskoczyli na bezpieczny dystans i po krotkiej naradzie ulozyli plan dzialania. Jedna grupa zajela sie zabezpieczeniem olbrzymiego stada bydla zrabowanego z rancz, a druga zaatakowala rangersow.

Pierwsza szarza byla poprowadzona wprost na pozycje bialych i zostala odparta ogniem karabinowym. Druga szarza miala inny przebieg. Zamiast frontalnego uderzenia od czola Indianie zaczeli krazyc wokol pozycji bialych, strzelajac z lukow i kilku starych fuzji. Trzecia szarza byla najbardziej brawurowa i niektorzy wojownicy dojechali prawie do pozycji gdzie skryli sie biali. Jednak sciana ognia na bliski dystans zalamala atak Indian.
Pod wieczor Komancze zaprzestali szarz i rozlozyli sie obozem. Niektorzy z wojownikow pod ochrona ciemnosci starali sie podczolgac do pozycji bialych i ostrzelac ich. Rangersi jednak czuwali cala noc i nie dali sie zaskoczyc. Drobna wymiana ognia trwala az do rana.
Potem wojownicy sie zebrali i ustawli w cztery linie, tak zeby po odparciu pierwszej biali byli natychmiast atakowani przez kolejna linie. W ten sposob Komancze mieli nadzieje ze biali nie beda mieli czasu na naladowanie broni. Niestety przy wielostrzalowej broni taka taktyka nie byla skuteczna. Mimo to kilku najdzielniejszych wojownikow zdolalo podjechac bardzo blisko do rangersow. I znowu tak jak poprzednio, biali uzyli rewolwerow na bliski dystans i odparli ich. Brak sukcesu zniechecil Komanczow i przez reszte dnia bylo spokojnie. Indianie jednak nie odeszli i rangersi zostali zmuszeni do spedzenia drugiej nocy na Malowanej Skale.

Teksanczyk z lassem Trzeciego dnia wczesnym rankiem Komancze przypuscili kolejna szarze i wielu wojownikow dotarlo na 50 krokow od pozycji bialych. O godzinie 10-ej rano, podczas drugiej szarzy, Jack Hays trafil ich wodza. Natychmiast kilkunastu wojownikow ruszylo aby zabrac jego cialo z pola bitwy. Rangersi jednak na to im nie pozwolili. Jeden z rangersow szybko wyjechal zza oslony i z lassem w reku odholowal zabitego wodza do pozycji bialych.

Rozwscieczeni Komancze przypuscili dwie szarze, ktore z latwoscia zostaly odparte przez bialych. Indianie w koncu zrezygnowali z kontynuowania walki i odeszli na prerie, pozostawiajac za soba zdobyczne stado bydla. Straty Komanczow byly ciezkie, po trzech dniach walk stracili oni okolo 100 zabitych. Straty rangersow byly prawie zadne, ranny zostal Emory Gibbons.

.

Najwieksze zwyciestwo rangersow nad Komanczami. 1858.
Zbroja wodza Komanczow zostala przez rangersow pocieta na kawalki.
Zwiadowcy Tonkawow odcieli dlonie i stopy zabitym Komanczom i uzyli
je jako ozdoby. Inne czesci ciala zostaly odciete i zgrabnie zapakowane.
Wieczorem po bitwie zostaly one uzyte podczas uczty zwyciestwa.

John Rip Ford Najwieksza kleska zadali Komanczom nie rangersi Haysa ale ci od "Rip" Forda. (Co ciekawe Komancze uwazali te bitwe z rangersami i zwiadowcami za swoje zwyciestwo.) Po walkach z Komanczami w 1858 Ford uczestniczyl w akcjach przeciwko meksykanskim bandytom nad Rio Grande. Potem Ford sluzyl jako oficer podczas wojny secesyjnej po stronie pro-niewolniczego Poludnia. Po zakonczeniu wojny zostal dziennikarzem w Galwestonie na wybrzezu Teksasu.

W maju 1858 okolo 100 rangersow dowodzonych przez Forda i prowadzonych przez 100 zwiadowcow Tonkawa, 10 Wichita i Caddo, weszlo na Terytorium Indianskie. O swicie 12 maja Tonkawa znalezli mala wioske Komanczow liczaca mniej niz tuzin tipi, i spytali Forda czy moga ja zaatakowac. Pozwolenie bylo dane i zwiadowcy przystapili do dziela.

Po uslyszeniu okrzykow wojennych Tonkawow i pierwszych strzalach, kobiety i dzieci Komanczow w poplochu opuscily tipi i rzucily sie do ucieczki. Grupka wojownikow oslaniala ich ale po dolaczeniu rangersow do Tonkawow oni tez rzucili sie do ucieczki. W wyniku poscigu rangersi i Tonkawa zabili kilkanascie mezczyzn, kobiet i dzieci. Zwiadowcy Tonkawow odcieli dlonie i stopy zabitym wrogom i uzyli je jako ozdoby. Inne czesci ciala zostaly odciete i zgrabnie zapakowane. Wieczorem po bitwie zostaly one uzyte podczas uczty zwyciestwa. (Tonkawa byli kanibalami.)

Zwyciezcy rangersi i zwiadowcy postanowili poszukac wiekszej wioski Komanczow i zaczeli posuwac sie w gore rzeczki. Wkrotce zwiadowcy natrafili na wioske zlozona z 72 tipi, ale ku ich zaskoczeniu Komancze juz wiedzieli o ich marszu. Kobiety zaczely szybko zwijac namioty i pakowac dobytek. Wojownicy chwycili za bron, dosiedli wierzchowcow i pognali w kierunku wroga. Mimo ze rangersi i zwiadowcy byli liczniejsi i duzo lepiej uzbrojeni to Komancze byli strona atakujaca. Wtedy to jeden z Tonkawow uzbrojony w dalekonosnego sztucera trafil wodza Zelazna Kurtke. Jego smierc zalamala moralnie wojownikow. Rangersi zdjeli z niego hiszpanski pancerz i pocieli go na kawalki aby zachowac je na pamiatke. Jeden z tych kawalkow zostal wyslany gubernatorowi Teksasu.

Zanim Zelazna Kurtka zostal zabity wyslal gonca do sasiedniej wioski gdzie wodzem byl jego syn, Peta Nokona. (Jego "zona" byla wzieta do niewoli Amerykanka, Cynthia Parker) Peta Nokona uzyl innej taktyki niz jego ojciec. Otoz zamiast brawurowych frontalnych szarz na rangersow i zwiadowcow postanowil wciagnac ich w obszar lekko zalesiony i tam zaatakowac z kilku stron jednoczesnie. Peta Nokona przyprowadzil 100 wojownikow i czesc z nich ustawil w ukryciu a czesc wyslal jako harcownikow aby zwabic wroga w zasadzke.

Zwiadowca Tonkawa Ford zabronil rangersom scigania harcownikow, ale niektorzy Tonkawa nie mogli oprzec sie pokusie zdobycia skalpow Komanczow. Doszlo do pojedynkow pomiedzy pojedynczymi wojownikami Komanczow i Tonkawow. Umiejetnosci jezdzieckie Komanczow i ich umiejetnosc wladania lanca wzbudzily uznanie rangersow. Ford widzac ze Tonkawa przegrali wszystkie swe pojedynki nakazal pozostalym dolaczenie do rangersow. Komancze takze wyzwali Forda na pojedynek ale ten odmowil.

Ford nakazal Tonkawom zaatakowanie Komanczow cala grupa, majac nadzieje ze Peta Nokona uzyje wszystkich wojownikow do bitwy. Wtedy do akcji wkroczyliby rangersi i swymi wielostrzalowymi rewolwerami przechylili by szale zwyciestwa na swoja strone. Niestety zanim rangersi zdolali wziac udzial w bitwie Komancze juz uporali sie z calym oddzialem Tonkawow.
W tej sytuacji biali zamiast atakowac wroga byli zmuszeni do oslony odwrotu zwiadowcow. Peta Nokona jednak nie poprowadzil swych wojownikow na rangersow ale odskoczyl na bezpieczna odleglosc. W miedzyczasie kobiety, dzieci i starcy zdolali schronic sie pomiedzy wzgorzami. Stado koni, namioty i zywnosc tez zostaly uratowane.

Podczas gdy Peta Konona obserwowal wroga dolaczyli do niego wojownicy Kiowow z wioski lezacej w dolnym biegu rzeki. W tej sytuacji Ford rozkazal rangersom i zwiadowcom wycofanie sie. Odwrot byl wykonany bez paniki, a po drodze jeszcze spalono tuzin wczesniej zdobytych tipi wraz ze zgromadzona w nich zywnoscia. Rangersi zdjeli pancerz z zabitego wodza, a nastepnie pocieli go na kawalki ktore zachowali sobie na pamiatke. Jeden z kawalkow zostal pozniej wyslany dla gubernatora Teksasu.
Ford twierdzil ze jego rangersi i zwiadowcy zabili 76 Komanczow a 16 wzieli do niewoli. Ford takze prosil gubernatora aby ten zwiekszyl ilosc rangersow, a on sam byl gotow poprowadzic ich do samego serca Komanczerii. Niestety skarbiec Teksasu swiecil pustkami i wiekszosc oddzialow rangersow zostala wkrotce rozwiazana.

Komancze uwazali te bitwe z rangersami i zwiadowcami za swoje zwyciestwo. Wedlug Indian nich rangersi nie wyszli w otwarte pole aby walczyc jak mezczyzna z mezczyzna ale "kryli sie za kolorowymi spodniczkami zwiadowcow".
Ponadto rangersi stracili wszystkie zapasy i byli zmuszeni do wycofania sie. Komancze twierdzili ze zamiast dwoch wodzow ktorzy wg. Forda mieliby byc zabici, zginal chlopiec i jego ojciec. Komancze takze twierdzili ze wsrod zwiadowcow na sluzbie rangersow byli takze Penateka Komancze i dlatego Ford tak latwo znalazl wioski indianskie. Jednak z dokumentow wynika ze ich nie bylo tam, Ford mial wojownikow Tonkawa, Wichita i Caddo.

.

Nieudana wielka wyprawa rangersow
przeciwko Komanczom w 1860.

W maju gubernator stanu Teksas, Sam Houston, nakazal zorganizowanie ekspedycji karnej przeciwko Komanczom i Kiowom w Oklahomie. Dowodzic mial pulkownik Johnson. Byla to jedna z najliczniejszych wypraw rangersow przeciw Komanczom i liczyla 7 kompanii rangersow (w sumie 400 chlopa).

Johnson wyruszyl w pole 23 maja, przejechal przez polnocny Teksas i zachodnia Oklahome i dotarl do stanu Kansas. Indian jednak nie znalazl. Bardzo to zdenerwowalo gazety na pograniczu, ktore pisaly ze jedynym "plusem" tej ekspedycji bylo to ze podczas jej trwania rangersi zjedli dwa razy tyle wolowiny ile sami wazyli ! Osadnicy tez byli niezadowoleni poniewaz koszty wyprawy pokryto z budzetu stanowego, czyli podatkow placonych przez osadnikow.

.

Zemsta Komanczow na Tonkawach 1860.

Jednym z glownych powodow nienawisci Komanczow do Tonkawow byl fakt ze ci ostatni czesto sluzyli jako zwiadowcy dla teksaskich rangersow i oddzialow armii amerykanskiej. Tonkawowie mieszkali w rezerwacie. Ich wojownicy byli dobrze uzbrojeni.

W 1862 wojownicy Komanczow, Delawerow i Szaunisow wspolnie zaatakowali i zniszczyli duza wioske Tonkawow zabijajac 300 mezczyzn, kobiet i dzieci. To byla jedna z najwiekszych masakr wiosek indianskich dokonana przez Indian.

.

.

Podsumowanie.

Leander Harvey McNelly
- jeden z najslynniejszych dowodcow
teksaskich straznikow Pierwsza fala intensywnych walk miedzy Komanczami i rangersami miala miejsce w latach 1840-ych i 1850-ych. Wiele z tych bitew jest opisana powyzej. Duzy wklad w zwyciestwa rangersow wniesli indianscy zwiadowcy z plemienia Tonkawow.

Druga fala walk rangersow z Komanczami miala miejsce w latach 1865-1883. W tym okresie rangersi przeprowadzili 128 poscigow za Indianami (glownie Komanczami, ale takze za Kiowami, Apaczami Lipan, Apaczami Mescalero, Czirokezami i Indianami Kickapoo). Ponadto stoczyli 84 bitew i potyczek z Indianami, odzyskali ponad 6.000 sztuk bydla i koni, i odbili 3 bialych jencow. Jak na 18 lat dzialanosci w najniebezpieczniejszym rejonie Dzikiego Zachodu, straty rangersow byly niewielkie; 12 zabitych (duzo wiecej bylo rannych).

Tylko kilka razy rangersi pokojowo spotkali sie z Komanczami. Na wiosne 1844 zorganizowano rodeo w San Antonio na ktore zaproszono rangersow Jacka Haysa, 50 meksykanskich vaqueros(kowboji), i 50 wojownikow Komanczow pod wodza Bizoniego Garbu. A co do naszego Jacka Hays'a to w 1849 opuscil Teksas i udal sie do Kalifornii w poszukiwaniu zlota. Bogactwa na zlocie nie zrobil ale zostal szeryfem w jednym z miast.

~

Walki Komanczow z bialymi mysliwymi
polujacymi na bizony.

.

Podstawa zycia Komanczow i Kiowow byly bizony. Bizony zyly na preriach w olbrzymich stada liczacych tysiace sztuk. Niektorzy szacuja ogolna liczebnosc tych zwierzat na 50-60 milionow. Sytuacja zaczela ulegac zmianie na gorsze wraz ze stopniowym naplywem osadnikow na prerie. Ranczerzy potrzebowali pastwisk dla bydla, a farmerzy ziemie pod uprawe.

W latach 1830-ych Komancze zabijali co roku ok. 280,000 tych zwierzat. Potem ta ilosc drastycznie spadla wskutek dlugiej suszy ktora panowala w Teksasie przez 20 lat (1845-65). Gdy wrocily deszcze ilosc bizonow zaczela szybko rosnac. Gdy stada staly sie ponownie wielkie, pojawilo sie cos duzo gorszego od suszy; swietnie uzbrojeni biali mysliwi.

.

Eksterminacja bizonow.

Lowcy bizonow Proces exterminacji bizonow ulegl dramatycznemu przyspieszeniu gdy w Stanach Zjednoczonych zwiekszyl sie popyt na ich mieso i skory. W roku 1870 wynaleziono nowy chemiczny proces obrobki skor bizonow w taki sposob aby nadawaly sie do uzycia w przemysle. Wkrotce ceny na skory poszly ostro w gore i zacheceni szybkim zarobkiem tysiace bialych mysliwych wyruszylo na prerie. W roku 1874 exterminacja bizonow w Teksasie przybrala rozmiary nigdy wczesniej nie doswiadczane.

Biali najczesciej polowali w grupach. Czesc grupy stanowili mysliwi, a czesc ci ktorzy zdejmowali i czyscili skory. Ich najczestszym uzbrojeniem od roku 1875 byly sztucery .50-90 Sharps specjalnie zaprojektowane do polowania na tak duzego zwierza. Sredniej jakosci skora bizona kosztowala 3 dolary w Dodge City nad rzeka Arkansas. Niejaki William "Billy" Dixon, ktory polowal na bizony, twierdzil ze na jesieni 1872 i zimy 1872-73 w samej tylko okolicy Dodge City zabito 75.000 bizonow ! Cena dobrze wyprawionej skory dochodzila do 50 dolarow. Byly to duze sumy jak na tamte czasy. Dla porownania, czlowiek ktory zdejmowal skory z zabitych bizonow, a nastepnie je czyscil, zarabial ok. 1 dolara dziennie.

Wielki stos skor bizonich
czekajacych na zaladowanie
na wagony kolejowe. Fort Griffin w Teksasie stal na ziemiach Komanczow i na obszarach obfitujacych w bizony. Z tego wzgledu w poznych latach 1860-ych i wczesnych 1870-ych przybylo tam wielu mysliwych. Nic wiec dziwnego ze stos nagromadzonych w tym forcie skor bizonich siegal drugiego pietra !
W Teksasie oprocz Fortu Griffin takimi centrami "zabijania" byly takze San Angelo, Rath City, i Buffalo Gap polozone 75 km na pd-zach od Fortu Griffin.

Choc Komancze, Kiowa i Czejeni zabili kilkunastu mysliwych, zabrali im setki skor, spalili wiele wozow z zaopatrzeniem, to wszystko bylo za malo. Na miejsce kilkunastu zabitych przybywaly setki nowych. W Lutym 1877 gazeta Echo wydawana w Jacksboro pisala: "Szacuje sie ze 1.500 mysliwych poluje na bizony na zachod od Fortu Griffin." Okolo 3.500 bialych polowalo na bizony w innych czesciach Teksasu.

W 1879 bizony byly tak rzadkie na Terytorium Indianskim (tam znajdowal sie rezerwat Komanczow i Kiowow) ze Indianie byli zmuszeni latem jesc konie aby nie umrzec z glodu. W 1881 mimo intensywnych poszukiwan na Terytorium Indianskim Kiowowie znalezli tylko jednego bizona. W 1886 takie poszukiwania zakonczyly sie fiaskiem. W 1887 bizonow ponownie nie znaleziono na preriach, ale ranczer z Teksasu, niejaki Charles Goodnight, sprzedal Kiowom jedno sztuke ze swego stadka "udomowionych" bizonow.

Oczywiscie biali Amerykanie nie byli jedynymi ktorzy zabijali duze ilosci bizonow. Na poczatku lat 1800-ych takze hiszpanscy mysliwi z Nowego Meksyku zwani ciboleros polowali na bizony na Llano Estacado. Indian Pueblo polujacych na bizony takze nazywano ciboleros. Wyprawy lowieckie odbywaly sie dwa razy w roku. Pierwsza, krotsza wyprawa, miala miejsce w czerwcu, podczas gdy druga wyprawa, znacznie dluzsza byla jesienia. Amerykanski handlarz Josiah Gregg pisal ze meksykanscy ciboleros poluja jak Indianie, czyli konno i uzywajac lukow, strzal i lanc. W samym tylko roku 1810 ciboleros zabili 12.000 bizonow. Stosunki miedzy tymi mysliwymi a Komanczami czesto byly wrogie. W 1852 Kiowa i Komancze narzekali do wladz amerykanskich ze ciboleros poluja w duzych grupach (po 50 osob) i zabijaja wielkie ilosci bizonow w Nowym Meksyku. W 1853 doszlo do walk na Llano Estacado miedzy Komanczami i Kiowami a ciboleros (Meksykanami i Indianami Pueblo).

.

Bitwa Indian z bialymi mysliwymi
pod Adobe Walls - Czerwiec 1874.

Adobe Walls bylo placowka handlowa w polnocnym Teksasie. W 1845 powstal tam Adobe Fort ale wskutek ciaglej wrogosci ze strony Indian handlarze wysadzili go w powietrze w 1848. W 1864 niedaleko ruin fortu zostala stoczona bitwa miedzy wojskiem dowodzonym przez pulkownika Carsona a Komanczami i Kiowami. W historii nazywana jest ona Pierwsza Bitwa pod Adobe Walls. Druga bitwa pod Adobe Walls miala miejsce w 1874. Stronami walczacymi byli biali mysliwi polujacy na bizony i Komancze, Czejeni i Kiowa.

Mapka Adobe Walls W czerwcu 1874 grupa przedsiebiorczych Amerykanow (handlarzy i mysliwych) postawila kilka budynkow niedaleko ruin Adobe Walls. Staly tam dwa sklepy, saloon i kuznia. Kowalem byl Tom O'Keefe. Wlascicielem saloonu byl James Hanrahan. Dla koni i mulow postawiono ogrodzenie. Nowe Adobe Walls bylo czesto odwiedzane przez mysliwych polujacych na bizony na okolicznych preriach.
Oblicza sie ze w tamtym rejonie bylo ok. 250 mysliwych uzbrojonych w dalekonosne sztucery. Pod koniec czerwca zaczely chodzic sluchy ze Indianie opuscili rezerwat na Terytorium Indianskim i napadaja na mysliwych w Teksasie. Szczegolnie wrogo nastawieni do bialych mieli byc Komancze i Poludniowi Czejeni.

Na wiosne 1874 Komancze, Kiowa, Czejeni i Arapaho zorganizowali Taniec Slonca w rezerwacie. Szaman Komanczow, Isatai (Kojocie Odchody) obiecal wojownikom ze beda chronieni od kul nieprzyjaciela. O swicie 27 czerwca 700 wojownikow wyruszylo przeciwko Adobe Walls. Wiekszosc wojownikow stanowili Komancze pod wodza Quanaha Parkera i szamana Isatai. Liczni byli takze Poludniowi Czejeni. Oprocz nich byly male grupy Kiowow i Poludniowych Arapahow.
W Adobe Walls znajdowalo sie 29 osob, w tym takie pozniejsze slawy jak Bat Masterson i California Joe. Byla tam takze jedna kobieta, zona kucharza o nazwisku William Olds. Za to ze kobieta odwazyla sie zyc sama wsrod mezczyzn i w kraju Indian, mysliwi podarowali jej zrebaka ktorego znalezli na prerii.

Mezczyzni nie spali wczesnym rankiem poniewaz w nocy zalamal sie slup podtrzymujacy sufit w saloonie i musieli zajac sie jego naprawa. Wtedy to nastapil atak Indian, ktorzy wykorzystujac zamieszanie wsrod mysliwych dotarli bardzo blisko zabudowan. Pierwszy atak Indian zostal odparty. Kolejne szarze byly mniej udane jako ze mysliwi juz z daleka trafiali Indian ze swych sztucerow.

Drugiego dnia oblezenia niejaki William "Billy" Dixon popisal sie niesamowitym strzalem. Gdy na odleglym wzgorzu pojawilo sie 15 wojownikow aby przyjrzec sie pozycjom bialych z bezpiecznej odleglosci, Dixon strzelil ze swego dalekonosnego sztucera i trafil jednego z nich. Poniewaz dystans byl ponad 1.200 metrow strzal ten przeszedl do historii Dzikiego Zachodu i wojen indianskich. (A propo, kilka miesiecy pozniej Dixon wzial udzial w bitwie z Komanczami i Kiowami pod Buffalo Wallow, z ktorej ledwo uszedl z zyciem.)

Bitwa pod Adobe Walls Komancze, Czejeni, i Kiowa oblegali Adobe Walls przez 4 dni. Gdy przybyly posilki w sile 70 mysliwych, Indianie wycofali sie. Ich straty po czterech dniach walk wyniosly 16 zabitych. Niektorzy historycy amerykanscy uwazaja ze byly wyzsze i wynosily 20-30 zabitych. Zaraz po bitwie biali naliczyli 15 zabitych wojownikow lezacych tak blisko zabudowan ze ich cial Indianie nie zdolali zabrac z pola bitwy.
Biali mieli 4 zabitych. Dwoch ludzi spiacych w wozie zostalo zabitych podczas pierwszej szarzy wojownikow. Byli to bracia Scheidler, niedawno przybyli z Niemiec. Bill Tyler zostal trafiony w pluca i zmarl. Zona kucharza trafila przypadkowo w glowe swego meza podczas podawania mu nabitej broni. Kula przeszla przez jego szczeke i wyszla czubkiem glowy. Ilosc rannych po obu stronach nie jest znana.

Poniewaz okolica nadal byla bardzo niebezpieczna, w kilka tygodni po bitwie biali opuscili Adobe Walls pozostawiajac za soba czesc skor, zywnosci i przedmiotow codziennego uzytku. Indianie przyszli i spalili wszystkie budynki. Atak Indian na bialych mysliwych w Adobe Walls spowodowal reakcje wojska. Wiecej informacji na ten temat w dziale "Ostatnia wojna Komanczow, 1874"

PS.
Wedlug najnowszych badan historykow Indian nie bylo 700 ale zaledwie 200-300, w wiekszosci mlodych wojownikow bioracych po raz pierwszy udzial w takiej akcji. Tylko niewielka grupa byla weteranami wojen. Z kolei z 28 bialych broniacych Adobe Walls nie wszyscy byli mysliwymi. Mysliwi stanowili zaledwie polowe zalogi, reszta to kilku wonicow, kucharz, kowal, kelner, i ksiegowy.
Zaraz po bitwie biali mowili ze byli atakowani przez 200-250 wojownikow i ze zabili 11-13 Indian. Kilkadziesiat lat po bitwie ilosc atakujacych Indian wzrosla do 1.500 a ich straty do 150 zabitych.
Kilku wojownikow Arapahow bylo obecnych po stronie indianskiej ale ich udzial ograniczyl sie do obserwacji bitwy. Niezbyt aktywni byli tez wojownicy Kiowa. Ciezar walki wiec spoczywal na ramionach Komanczow i Czejenow. Po stronie indianskiej byl tez murzyn, ktory gral na trabce wojskowej. Biali uwazali ze byl on dezerterem z jakiegos oddzialu kawalerii. Poczatkowo biali slyszac trabke mysleli ze wojsko nadchodzi im z pomoca. Jeden z mysliwych zastrzelil murzyna.
Ponadto wg. najnowszych badan biali nie zostali zaskoczeni wczesnym rankiem nie dlatego ze przez cala noc naprawiali jeden z budynkow, ale dlatego ze spali na dworzu. Otoz w czerwcu w Teksasie noce bywaja bardzo gorace i parne.

.

Walki Indian z mysliwymi w latach 1875-77.

Pewni swego uzbrojenia i szybko rosnacej liczebnosci mysliwi i ich pomocnicy organizowali akcje odwetowe. W jednej z nich zaatakowali wioske Komanczow wodza Czarnego Konia (ang: Black Horse, Nigger Horse) polozona niedaleko Cap Rock w zachodnim Teksasie.
Okolo 300 wojownikow podzielo sie na dwie grupy, jedna wyszla w pole aby zmierzyc sie z bialymi a druga ukryla sie w trawie i zaczela strzelac we flanke mysliwych. Po tym jak ta metoda nie pomogla Indianie podpalili prerie co spowodowalo panike koni mysliwych.
Wykorzystujac zamieszanie wsrod bialych kobiety zwinely tipi i z dobytkiem umknely na prerie. W tym samym czasie wojownicy przypuscili atak na wroga. Zaskoczeni takim obrotem sprawy mysliwi rzucili sie do ucieczki pozostawiajac za soba czesc sprzetu.
Niedlugo po tej potyczce ta sama wioska Indian zostala ponownie zaatakowana. Tym razem napastnikami byli nie tylko mysliwi, ale takze zolnierze prowadzeni przez wojownikow Tonkawa. Wioska zostala calkowicie zaskoczona, kobiety i dzieci wziete do niewoli, a mezczyzni po krotkiej walce pokonani. Wsrod zabitych byl takze wodz Czarny Kon.

Pewnego majowego ranka 1877 roku grupa 75 Komanczow zaatakowala Rath City. Zanim mieszkajacy tam mysliwi zorientowali co sie dzieje Komancze uprowadzili ponad 100 koni i znikneli rownie niespodziewanie jak sie pojawili. Prawdopodobnie ta sama grupa Komanczow zaatakowala kilku mysliwych polujacych w okolicach Fortu Griffin. Zaskoczeni biali rzucili sie w panice do ucieczki pozostawiajac sprzet i skory.

Komancze, Kiowa, Kiowa-Apacze, Arapaho i Poludniowi Czejeni atakowali mysliwych az do wiosny 1877 roku. Najwieksze straty zadali im Komancze. Ale gdy latem tamtego roku zniknely ostatnie stada bizonow w Teksasie ucichlo na poludniowych preriach.

Mapa przedstawia kurczenie sie obszaru wystepowania bizonow
w XVIII i XIX wieku w Ameryce Polnocnej.
Objasnienie numerkow na mapie:
1 - wybudowanie kolei Union Pacific w 1869 przecielo obszar na ktorym wystepowaly bizony na polowe.
Bizony ktore znalazly sie na obszarze na polnoc od linii kolejowej byly nazywane polnocnym stadem.
Na poludnie od kolei znajdowalo sie tzw. poludniowe stado. Ilosc bizonow w poludniowym stadzie
byla wieksza niz w polnocnym stadzie. (Bizony w Kanadzie nie byly wziete pod uwage i nie dodano
ich do polnocnego stada.) Oba stada, poludniowe i polnocne, skladalo sie z wielu stad bizonow,
liczacych od kilkuset sztuk do kilkudziesieciu tysiecy.
2n. - stado polnocne (ang. northern herd)
2s. - stado poludniowe (ang. southern herd)
3 - tzw. ciboleros (meksykanscy mysliwi ze stanu Nowy Meksyk) polujacy na bizony na rowninie Llano Estacado w Teksasie
4 - metysi (mieszancy ludnosci bialej z Indianami) znad rzeki Czerwonej i z Kanady polujacy na bizony


Stos z czaszek upolowanych bizonow.
W srodku stoi usmiechniety Amerykanin.

~

Polscy emigranci w Teksasie.

.

Pierwsi Polacy w Teksasie to kilku oficerow i zolnierzy polskich, ktorzy walczyli po stronie Francji w wojnach napoleonskich, i w 1818 osiedli na wyspie Galweston. Razem z Francuzami zalozyli oni kolonie o nazwie Champ d’Alise (ang. Field of Asylum) Tych kilkuset weteranow bylo pod dowodztwem generala Charlesa Lallemanda.

Po upadku powstania listopadowego pojawili sie w meksykanskim Teksasie kolejni Polacy. Szymon Wiess zamieszkal w Galwestonie w 1833 i pracowal w urzedzie celnym. Inni wzieli udzial w walkach po stronie Teksanczykow przeciwko Meksykowi. Inzynier wojskowy Michael Debicki sluzyl w garnizonie stacjonujacym w miasteczku Goliad. Inni, jak np. Adolph Petrussewicz, John Kornicky i Joseph Schrusnecki, dolaczyli do oddzialu pulkownika Jamesa Fannina.Wszyscy trzej zgineli w Goliad. Felix Wardzinski wzial udzial w zwycieskiej dla Teksanczykow bitwie pod San Jacinto.

Po ponad dwoch miesiacach podrozy statkiem przez ocean, w grudniu 1854 przybylo z pruskiego Slaska do Galwestonu ponad 100 rodzin polskich emigrantow. Z Galwestonu pomaszerowali na zachod i zalozyli miasteczko Panna Maria. W 1861, czyli rok kiedy wybuchla wojna secesyjna w USA, mieszkalo w Teksasie okolo 1.500 Polakow.

Duza role w rozwoju polskiego osadnictwa w Teksasie odegral ksiadz Leopold Moczygemba ze Slaska. Przybyl on do Teksasu w 1852 i jego listy do rodziny i bliskich zachecily wielu do pojscia jego sladami. Ksiadz Moczygemba wybral miejsca dla rodakow w powiecie Karnes, tam gdzie dwie niewielkie rzeki San Antonio i Cibolo Creek Byly to tereny nalezace do nielicznych Indian Tonkawa, ktorzy byli bardzo przyjaznie nastawieni do bialych.

~

Bibliografia i linki.

.

Wallace, Ernest, and E. Adamson Hoebel - "The Comanches: Lords of the Southern Plains"
Thomas W. Kavanagh - "The Comanches: a history, 1706-1875"
Marvin H. Garfield - "Defense of the Kansas Frontier 1868-1869"
Betty - "Comanche society. Before the Reservation."
Pekka Hämäläinen - "The Comanche Empire"
Bial - "Lifeways: The Comanche"
W. W. Newcomb Jr. - "The Indians of Texas, From Prehistoric to Modern Times"
Edwin Sweeney - "Cochise. Chiricahua Apache chief"
Angie Debo - "Geronimo. The Man, His Time, His Place"
C. L. Sonnichsen - "The Mescalero Apaches"
James Gillett - "Six Years With the Texas Rangers (1875-81)"
Dan Thrapp - "Juh: an incredible Indian"
Dan Thrapp - "Victorio and Mimbres Apaches"
Jan Pettit - "Utes; The Mountain People"
Ty Cashion - "A Texas Frontier: The Clear Fork Country and Fort Griffin, 1849-87"
Elizabeth Harper John - "Storms brewed in other men's worlds: the confrontation of Indians,
Spanish and French in the Southwest, 1540-1795"
Richardson - "The Comanche Barrier to South Plains Settlement: A Century and a Half of Savage
Resistance to the Advancing White Frontier"
George Durham / Clyde Wantland - "Taming the Nueces Strip – the story of McNelly’s Rangers"
Brian Delay - "War of a Thousand Deserts. Indian Raids and the US - Mexican War"
Michno - "Circle the Wagons !"
Hodge i Syers - "Backroads of Texas"
Gregory Michno - "Encyclopedia of Indian Wars"
Nelson Lee - "Three years among the Comanches"
James Haley - "The Buffalo War. The History of the Red River Indian Uprising of 1874"
Arnold - "Jeff Davis's Own. Cavalry, Comanches, and the Battle for the Texas Frontier"

.

---------------------------------------------------------------------------------------------------

.

Kolejne artykuly o Komanczach

  • Wprowadzenie
    Liczebnosc i polozenie (+ duza mapa)
    Wyglad, ozdoby, wzrost, waga
    Podzial plemienia na szczepy
    Jezyk i mowa znakow
    Konie i uzbrojenie
    Slynni wodzowie
    Stosunki handlowe z bialymi

  • Czesc 1
    Wojny Komanczow z Indianami:
    - groznymi Apaczami
    - walecznymi Czejenami
    - ludozercami Tonkawa
    Roznice i podobienstwa miedzy Komanczami i Apaczami

  • Czesc 2
    Krwawe walki Komanczow z Hiszpanami i Meksykanami
    Wielki Wojenny Szlak

  • Czesc 3 <-- Jestes tutaj
    Ataki na traperow.
    Walki z teksaskimi rangersami
    Walki z mysliwymi polujacymi na bizony

  • Czesc 4
    Ataki na osadnikow.
    Walki z wojskiem
    Statystyka wojen Komanczow
    Traktaty pokojowe
    Zycie w rezerwacie

    .

    Zbynio Olszewski, USA
    contact

  • .


    Jednym z najpopularniejszych gatunkow filmowych w Teksasie jest western.

    .

    Inne moje strony:

    Plemiona Apaczow i Lakota-Sioux

    Napoleon, His Army and Enemies